Na szczęście te dwa tygodnie
minęły mi zadziwiająco szybko. Często pisałam z Harrym,
dzwoniliśmy do siebie a nawet dwa razy porozmawiałam z nim i
chłopakami na skype. Spotkałam się parę razy z dziewczynami i z
Tonym. Może i nie powinnam tego robić ale, te wszystkie wspólnie
spędzone chwile za nim byliśmy jeszcze parą, po prostu nie
potrafię o tym zapomnieć. Wiem że mnie zranił i nie nie wiem czy
kiedykolwiek mu to wybaczę. Ale postanowiłam dać mu szanse. Chcę
spróbować odbudować naszą znajomość. Oczywiście nie
wspomniałam o tym Harremu, wiem że będzie wściekły ale nie
mogłam powiedzieć mu tego przez telefon. Mam teraz tydzień wolnego
a chłopaki dwa tygodnie. Healy też może przyjedzie co by mnie nie
zdziwiło bo kiedy do niej dzwoniłam ciągle mówiła mi o Niallu.
To było trochę śmieszne ponieważ nigdy nie widziałam jej w tym
stanie. Ona zawsze była tą poważniejszą, no ale cóż miłość
dużo zmienia w życiu człowieka.
Poczułam wibracje telefonu
spojrzałam na wyświetlacz oczywiście sms był od Hazzy.
,,Dzień
dobry piękna :* Już nie mogę doczekać się naszego spotkania”
Co
dziennie rano i wieczorem przysyłam mi sms, dzięki czemu czułam
się jak by było on ze mną kiedy wstaję i idę spać . Szybko mu
odpisałam że będę na niego czekała.
Na
samą myśl że zobaczę jego zielone tęczówki, poczuję jego dotyk
i będę mogła się do niego przytulić przechodził mnie dreszcz.
Prawda była taka że go pragnęłam.
Szybko
zwlekłam się z łóżka po czym wybrałam ciuch z szafy i poszłam
się odświeżyć. Jakieś dwadzieścia minut zajęło mi
doprowadzenie się do porządku. Udałam się więc na śniadanie,
rodziców oczywiście już nie było. Zrobiłam sobie kawę i moje
standardowa śniadanie czyli musli. Przez ten dwa tygodnie moje
stosunki z El ani trochę się nie polepszyły, wciąż uważała że
łączy mnie coś z Lou. Co było nie prawdą w pewnym stopniu nas
coś łączyło ale tylko i wyłącznie przyjaźń. Pomyślałam że
zabiorę dziś mojego psa do parku. Bo inaczej chyba zwariuję do
przyjazdu chłopaków . Po dokończeniu posiłku tak jak mówiłam
wybrałam się do parku wraz z moim pupilem. Wygłupiałam się jak
zwykle, przez przypadek wpadłam na czarnowłosą dziewczynę.
-Przepraszam-
Powiedziałam.
-Nie
szkodzi- odpowiedziała uśmiechając się do mnie przyjaźnie.-
jestem Katy.
-Miło
mi jestem Emily.
Wybrałyśmy
się na mały spacer. Okazało się że jest ona z Londynu i jest dwa
lata młodsza ode mnie. Uczęszcza do liceum ale zamierza wybrać się
na studia.
-Co
chciała byś studiować?- Spytałam się z zaciekawieniem.
-Myślałam
nad Pedagogiką, ponieważ bardzo lubię dzieci.
-Też
je uwielbiam takie małe smyki są naprawdę słodkie.- Spojrzałam
na zegarek dochodziła już 15. Wymieniłam się z dziewczyną
numerami. Obiecałam że odezwę się do niej niedługo. Pożegnałam
się po czym udałam do domu.
Przy
drzwiach do mojego domu ujrzałam Tonego, co on tu robił mówiłam
mu żeby tu nie przychodził. Chłopak zauważając mnie szybko wstał
i ruszył w moją stronę.
-Hejo-
krzyknął posyłając mi uśmiech.
-Cześć,
co ty tutaj robisz? Mówiłam ci żebyś tu nie przychodził!-
posłałam mu groźne spojrzenie.
-Myślałem
że jesteśmy przyjaciółmi.
-Tony
to że postanowiłam dać szansę naszej znajomości, nie oznacza że
ja o wszystkim zapomniałam i znów będziemy przyjaciółmi.
Potrzebuję czasu a ty trochę przeginasz.
-Ok
przepraszam przyszedłem spytać się czy masz może ochotę na kino.
-Przykro
mi ale nie mam dziś czasu za dwie godziny przyjedzie mój chłopak.
Chłopaka
zamurowało stał jak słup wpatrując się we mnie minęło pół
minuty zanim coś powiedział.
-Masz
chłopaka? Nic mi wcześniej nie wspominałaś.
-Tony
a czy ja muszę ci mówić o takich sprawach. Ciebie to chyba powinno
najmniej interesować czy mam kogoś. Ale jeśli już chcesz wiedzieć
to znalazłam chłopaka który o mnie dba i daje mi bezpieczeństwo.
A teraz wybacz ale się spieszę.- nic nie mówiąc ruszyłam do
domu. Była strasznie wkurzona, za kogo on się uważał. To już nie
jest jego sprawa on ma swoje życie a ja swoje. On to wszystko zepsuł
nie ja! Dałam ponieść się emocją i zwaliłam wszystko co
znajdowało się na moim biurku. Kartki latały po całym pokoju a ja
usiadłam na podłodze obejmując twarz rękoma. Z moich oczu zaczęły
płynąć łzy, przed moimi oczami znów stanął mi obraz Tonego
całującego się z tą blondyną. Dlaczego ja się tym przejmuję, a
może nadal coś do niego czułam? Nie to nie może być prawda ja go
już nie kocham po tym co mi zrobił. Lecz nie wiem dlaczego będąc
z nim, kiedy udawało mi się zapomnieć o tym wszystkim czułam się
swobodnie i pamiętałam te wszystkie dobre wspomnienia. Cała się
trzęsłam musiałam ochłonąć, wzięłam głęboki wdech i poszłam
pod zimny prysznic. Nawet tam nie mogłam pohamować płaczu.
Emily
ogarnij się!!! za niedługo będą tu chłopacy a ty zachowujesz się
jak małe dziecko!!
Krzyczałam
na siebie w myślach. Kiedy już się uspokoiłam, wyszłam spod
prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Podeszłam do lustra moje
oczy były całe spuchnięte i czerwone od płaczu. Drgnęłam kiedy
usłyszałam z pokoju dźwięk mojej komórki, szybkim krokiem
ruszyłam w jego stronę. Spojrzałam na wyświetlacz była to mama.
-Tak
słucham- powiedziałam z chrypką w głosie.
-Kochanie
coś się stało? masz dziwny głos.- słyszałam w jej głosie
niepokój.
-Nie
mamo wszystko gra tylko lekko mnie gardło boli- udawałam że
wszystko gra, ponieważ nie miałam zamiaru z nikim rozmawiać na ten
temat.
-Dobrze
więc chciałam ci powiedzieć że wrócimy z tatą dopiero jutro.
Jedziemy odwiedzić ciocię, wiem że dziś przyjeżdża Harry więc
nie będę cię namawiać żebyś jechała.
-Dziękuję
ci jesteś kochana.
-Ale
następnym razem pojedziesz zgoda?
-Nie
ma sprawy.
Po
rozmowie z mamą szybko się ogarnęłam ponieważ zaraz mieli
przyjechać chłopcy. Dostałam sms od Perrie żebym wyszła przed
dom więc tak też uczyniłam. Na ulicy dostrzegłam roześmianą
blondynkę była ona w towarzystwie Daniell i El, która od razu
zmierzyła mnie wzrokiem. Przywitałam się cicho i nic nie mówiłam,
nie miałam zamiaru znów pokłócić się z brunetką. Lecz Perrie
zauważyła że coś jest nie tak spojrzała na mnie marszcząc brwi,
powoli otwierając usta. Na szczęście za rogu wyjechał samochód
Nialla więc nic nie powiedziała. Srebrny samochód zaparkował na
chodniku a z niego wysiadło pięciu chłopaków. Dziewczyn rzuciły
się na nich a ja stałam w miejscu. Harry podszedł do mnie
spokojnym krokiem. Zmusiłam się na spojrzenie w jego oczy to mi
wystarczyło dostrzec zaniepokojenie.
Oczami
Harrego
Stała
tam smutna bez żadnej reakcji na nasz przyjazd, coś musiało się
stać. Kiedy spojrzała na mnie widziałem że musiała płakać bo
jej oczy były całe czerwone i opuchnięte. Poczułem w sercu
ukłucie nienawidziłem co się dzieje. Objąłem ją mocno z całych
sił. Czułem jak drży i przechodzą ją ciarki. Ona coś ukrywa,
muszę dowiedzieć się czemu jest w takim stanie. Złożyłem na jej
ustach namiętny pocałunek. Powiem szczerze brakowało mi jej
dotyku, oddechu i tego słodkiego zapachu jej skóry. Objąłem jej
twarz dłońmi i spojrzałem prosto w jej oczy, na początku
próbowała uciec wzrokiem w inną stronę.
-Kochanie
spójrz na mnie.- dziewczyna niechętnie odwróciła wzrok.- Powierz
mi dlaczego płakałaś?
-O
czym ty mówisz po prostu kroiłam nie dawno cebulę i to wszystko.
Wiedziałem
że to nie jest prawda, ale co miałem zrobić. Pomyślałem że może
jak będziemy sami to powie mi o wszystkim. Przywitałem się zresztą
a następnie wplotłem palce po miedzy palce Emy. Udaliśmy się do
mojego domu, umówiłem się z chłopakami że jutro się zdzwonimy.
Nie mogłem się powstrzymać i jak tylko przekroczyliśmy próg domu
złapałem brunetkę w pasie i mocno przyciągnęłam do siebie
pochyliłem głowę i zacząłem szeptać jej do ucha.
-Wiesz
bardzo mocno za tobą tęskniłem- następnie pocałowałem ją w
szyję zostając w takiej pozycji. Uwielbiałem jej zapach a po
drugie wiedziałem że to jest jej czuły punkt.
-Ja
za tobą też, i to bardzo- Wypowiedziała te słowa tak normalnie,
co mnie naprawdę zanie pokoiło.
-Proszę
powiedz mi co się stało przecież nie jestem ślepy i nie uwierzę
ci z tą cebulą.-szeptałem jej dalej- kocham cię i przez to że
cierpisz cierpię również i ja- bolało mnie to że nie chciała
powiedzieć mi co się dzieje.
-Harry
to mała sprzeczka opowiem ci to innym razem dobrze, teraz chciała
by nacieszyć się twoim powrotem.
Nie
nalegałem wiedziałem że to nic nie da. Bałem się o nią tak
bardzo ją kochałem. Mocno ją pocałowałem a następnie
zaprowadziłem do mojego pokoju.
Oczami
Emily
Bałam
się powiedzieć mu prawdę nie chciałam go stracić a znając go
mógłby to źle odebrać. Czułam jego delikatne pocałunki na mojej
szyi tego mi właśnie brakowało, Jego zapach doprowadzał mnie do
szału. Nagle ręce chłopaka znalazły się pod moją bluzką,
pragnęłam go ale w mojej głowie wciąż przelatywały mi myśli
związane z Tonym. Wyplątałam się z jego uścisku, Hazza
zmarszczył brwi i posłał mi pytające spojrzenie.
-Nie
patrz tak na mnie miałam ciężki dzień jestem zmęczona- oparłam
swoje czoło o jego patrząc prosto w zielone tęczówki chłopaka-
obiecuję że ci to wszystko wynagrodzę- widziałam w jego oczach
zawód nie chciałam go ranić ja naprawdę nie czułam się dobrze.
Chłopak usiadł na łóżku plecami w moją stronę.
-Emy
czy coś pomiędzy nami się zmieniło?
Szybko
przytuliłam się do niego kładąc podbródek na jego ramieniu.
-Nie
kocham cię głuptasie. Po prostu nie ma siły- Delikatnie
pocałowałam jego policzek.
Harry
położył się na łóżku a ja ułożyłam głowę na jego klatce
mocno oplotłam go rękoma. Opowiedział mi jak było na koncertach.
Zielonooki zaczął bawić się moimi włosami, mruknęłam pod nosem
a on się zaśmiał. Leżeliśmy w ciszy przez dłuższy czas. Jego
bliskość mi wystarczała wiedziałam że muszę w końcu powiedzieć
mu że rozmawiam z Tonym. Postanowiłam że nie dam rady dłużej
trzymać tego w tajemnicy bo to mnie niszczy od środka.
-Kochanie
muszę ci o czymś powiedzieć- uniosłam podbródek zerkając na
niego. Był taki spokojny i szczęśliwy. Na jego twarzy malował się
jeden z jego czarujących uśmiechów.
-Tak
słucham?
-Od
razu przepraszam że nie powiedziałam ci tego wcześniej- Na te
słowa chłopak znalazł się w pozycji siedzącej.- spokojnie,
chciałam ci tylko powiedzieć że spotkałam się parę razy z
Tonym.
Dostrzegłam
w jego oczach złość i żal.
-Jak
to spotkała się z tym dupkiem?
-Wiedziałam
że tak zareagujesz dlatego nic ci nie mówiłam. Postanowiliśmy
zostać znajomymi ponieważ on niema tu nikogo ale to nic poważnego
– Pocałowałam go w usta, poczułam jak spada ze mnie ciężar,
lecz zdawałam sobie sprawę że zielonooki nie odpuści.
-Po
tym co ten gnojek ci zrobił chcesz utrzymywać z nim kontakt.-
posłał mi piorunujące spojrzenie.
-Wiem
ale on się zmienił naprawdę chcę dać mu szansę.- Przytuliłam
się do niego lecz on szybko się odsunął.
-Ty
chyba sobie żartujesz nie pozwolę na to żebyś się z nim
spotykała.
-Harry
nie możesz mi tego zabronić- posłałam mu groźne spojrzenie.
-Więc
morze lepiej by było jeśli pójdziesz i przemyślisz to wszystko.
Moje
serce stanęło teraz to przesadził, wygląda na to że nie ma do
mnie zaufania. Postanowiłam że nie będę dłużej kontynuować tej
rozmowy i zrobię to co powiedział. Przy drzwiach odwróciłam się
w jego stronę.
-Wiesz
jeśli w ten sposób stawiasz sprawę to może lepiej będzie jak się
rozstaniemy. Nie będę z osobą która nie ma do mnie zaufania.
Byłam
tak wściekła że z całych sił trzasnęłam drzwiami. Nie wiem
kiedy znalazłam się w moim pokoju spojrzałam jeszcze w stronę
okna z którego widziałam sypialnie chłopaka. Krew we mnie buzowała
zaczęłam wyrzucać ciuch z szafek wszystko co wpadło mi w ręce
lądowało na podłodze, nie oszczędziłam nawet wazonu który stał
na stoliku. Może to nie miłość tylko zauroczenie, po prostu ton
wszystko wydarzyło się zbyt szybko.
Od autorki
Tak jak mówiłam zaszło parę zmian zaczęłam pisać również oczami Harrego. Mam nadzieję że się wam spodoba :)
Chciałam również przeprosić za jakie kolwiek błędy ale jestem Dyslektyczką i nic na to nie poradzę :(
Chciałam również przeprosić za jakie kolwiek błędy ale jestem Dyslektyczką i nic na to nie poradzę :(
Nie wiem czy ktoś czyta jeszcze tego bloga ale jeśli tak to liczę na parę słów, poniewąż to mnie motywuję do dalszgo pisania.
Kocham was :3


