niedziela, 28 kwietnia 2013
Rozdział Ósmy
Całe przedpołudnie spędziłam z dziewczynami na pisaniu mojego cv i wyszukiwaniu ofert pracy.Kiedy wraz z Perrie przeszukiwałam moją szafę w znalezieniu jakiś ciuchów, Healy poszła zrobić nam mrożoną kawę.Poszłam się szybko wykąpać i przebrać. Po gorącym prysznicu,ubrałam się w granatowe rurki oraz koszulkę w paski.
Gdy wróciłam do pokoju dziewczyny siedziały na moim łóżku sprawdzając pocztę, dopiłyśmy kawę, po czym ruszyłyśmy w miasto.Było tak ciepło że postanowiłyśmy wziąć rowery dzięki czemu bardzo szybko rozwiozłyśmy moje cv.
-Emily wiesz o tym że chłopcy pojutrze wyjeżdżają-wtrąciła nagle blondynka.
-Wiem i przez to jest mi smutno.
-A na ile?-spytała się Healy.
-Na dwa tygodnie.
-Skończmy ten temat bo jeszcze bardziej zepsuje mi się humor.
Nie dość że Harry wyjeżdża to na dodatek w paru miejscach powiedziano mi że ogłoszenie już nie aktułalne.Kurcze muszę znaleźć jakąś pracę bo rodzice trują mi ciągle że powinam już zarabiać na własne wydatki.Zastanawiałam się z kim Healy tak ciągle pisze i na dodatek powiedziała że popołudniu musi wyjść.To trochę dziwne bo on jest tu dopiero drugi dzień ale o nic nie pytam jak będzie chciała to sama nam powie.A jeszcze rodzice planują dziś grilla wieczorem, chcieli żebym zaprosiła znajomych bo chcą ich w końcu poznać.Poczułam wibracje mojego telefonu,spojrzałam na wyświetlacz był to sms od Harrego.,,Kochanie będziemy z chłopakami o 14;30 w parku koło nas przyjdziecie? Ps.Kocham cię!!'' Spytałam dziewczyny czy idziemy Perrie od razu się zgodziła natomiast Healy przypomniała mi że nie może i będzie dopiero wieczorem.odpisałam chłopakowi ,,Oczywiście że tak ja ciebie też kocham :*".Po powrocie do domu okazało się że mama już jest była w salonie wpadłam do niego z hukiem
-Cześć mamo
-Cześć, a co ty masz taki dobry humor
-A bo widzisz moja niespodzianka zaraz przyjdzie.
Do salonu weszła Healy mama strasznie się ucieszyła i zabrała ją do kuchni żeby porozmawiać ja udałam się na górę żeby szybko sprawdzić pocztę.Byłam umówiona z Perrie na 14:20 więc miałam chwilę na sprawdzenie poczty.Nagle zadzwonił mój telefon myślałam że to Harry więc odebrałam nie spoglądając na wyświetlacz.
-Tak słucham.
-Cześć Emily jestem zdziwiony że odebrałaś tak szybko-powiedział cichy męski głos.
-Tony to ty? czego chcesz?-spytałam podniesionym tonem.
-Ja po prostu słyszałem że wyprowadziłaś się do Londynu a ja jadę tam do pracy...
-No i co ja mam z tym wspólnego-przerwałam mu w połowie zdania.
-No wiesz zerwałem z Anną a po drugie chciałem się pogodzić.
-A co mnie interesuje że z nią zerwałeś.
-Ja tylko chciałem mieć znajomego w nowym mieście.
-Wiesz co nie mam ochoty rozmawiać na razie.
Rozłączyłam się i rzuciłam telefonem na łóżko, jeszcze tego mi brakowało żeby mój był przyjechał tutaj do pracy.Miałam ochotę rozwalić wszystko w swoim pokoju.Nie mam pojęcia co Tony chce ode mnie ale wiedziałam że to nie wróży nic dobrego.Nagle wróciły wszystkie wspomnienia związane z moim byłym,nie chciałam o tym myśleć.Wstałam szybko z łóżka i szybko zbiegłam na dół żeby znaleźć przyjaciółkę ona będzie wiedziała ja mi to wybić z głowy.W salonie jej nie było poszłam do kuchni tam zastałam tylko mamę
-Gdzie jest Healy.
-Wiesz musiała już iść.
-Super-powiedziałam wzburzonym tonem.
-Coś się stało?-spytała zmartwiona.
-Nie. Do wieczora.
Szybko wymknęłam się z kuchni aby uniknąć kolejnych pytań.Sprawdziłam godzinę było już po 14 więc poleciałam po torbę i wyszłam z domu.Perrie czekała już na mnie od razu wyczuła że coś jest nie tak.Postanowiłam jej wszystko opowiedzieć, może ona podpowie mi jak mam o ty powiedzieć Harremu.
Dziewczyna też była zdziwiona faktem że Tony przyjeżdża i na dodatek dzwoni do mnie po tym co mi zrobił.Byłam tak zamyślona że nie wiedziałam nawet że jesteśmy już na miejscu.Próbowałam wymusić uśmiech ale to chyba nic nie dało ponieważ chłopcy spojrzeli się na mnie dziwnie.
-Co jest?-Spytał Liam.
-Nic tylko troszkę boli mnie głowa zaraz powinno przejść.
Przytuliłam mocno mojego chłopaka tak bezpiecznie czułam się w jego ramionach.Pocałowałam go dyskretnie w usta i przywitałam się z resztą.
-A gdzie jest Niall?-spytała blondynka.
-Musiał gdzieś iść-odpowiedział jej Zayn po czym mocno przytulił i pocałował.
-Ale u mnie jest dzisiaj grill-wtrąciłam niemrawym głosem.
-Tak wiemy Perrie już nas poinformowała.Powiedział że będzie na pewno-odpowiedział mi Liam.
Nie potrafiłam zebrać myśli.Louis złapał mnie za rękę i pociągną do przodu zaczął skakać z nogi na nogę.Na początku nie miałam ochoty na zabawę ale po chwili zapomniałam o problemach i zaczęłam skakać z nim. Następnie chłopak przewiesił mnie przez ramię.
-Tomilson odstaw mnie na ziemię-krzyknęłam.
-Nie mam zamiaru.
-Harry powiedz mu coś.
-Przykro mi kochanie ale on mnie nigdy nie słucha-na jego twarzy pojawił się szyderczy uśmiech.
Ta jasne pewnie go to bawiło.Zaczęłam szukać u Louisa łaskotek, to był strzał w dziesiątkę bo chłopak zaczął się śmiać i próbował uniknąć moich ataków.Po chwili stałam na ziemi widząc że chłopa szykuję zemstę uciekłam do Harrego.Po paru minutach dotarliśmy do restauracji.Okazało się że właścicielką jest przyjaciółka mamy Harrego która również tam była.Pani Caroline zaproponowała mi pracę jako kelnerka, nie zastanawiałam się tylko przyjęłam propozycję.Chociaż jeden problem z głowy.Posiedzieliśmy jeszcze chwilę po czym udaliśmy się do mnie.Kiedy dotarliśmy na miejsce Healy i Niall już tam byli. porwałam moją przyjaciółkę i opowiedziałam o moim byłym spytałam się co mam robić.Ta powiedziała żebym wzięła Harrego do pokoju ponieważ zanim mięso się zrobi to zdążę z nim pogadać.Tak więc zrobiłam, lecz kiedy znaleźliśmy się w moim pokoju chłopak od razu zaczął mnie całować a ja nie potrafiłam się oprzeć.Wylądowaliśmy na moim łóżku ja znajdowałam się pod nim.Delikatne muskania po mojej szyi sprawiał że nie mogłam się skupić jego dotyk powodował dreszcze i gęsią skórkę.Wiedziałam że muszę to przerwać i mu powiedzieć,ale zamiast tego wplątałam ręce w jego włosy i objęłam nogami w pasie.To było silniejsze ode mnie,poczułam jego oddech na mojej szyi był przyspieszony.Spowodował to że ja mój oddech zaczął być nierówny.Kiedy chciałam ściągnąć jego koszulkę do pokoju wpadła Perrie i Zayn.Mój chłopak od razu wstał a ja usiadłam na łóżku.
-Ups przepraszamy ale twoi rodzice mówią żebyście już zeszli-powiedział blondynka.
-Dajcie nam jeszcze pięć minut.
Zeyn wziął swoją dziewczynę na ręce i ruszył do drzwi odwrócił się jeszcze na chwilę.
-Macie pięć minut i ani minuty więcej-na jego twarzy pojawił się szyderczy uśmiech.
Kiedy zostaliśmy sami chłopak chciał mnie pocałować ale ja mu nie pozwoliłam bo wiedziałam że się nie opanuję i w końcu mu nic nie powiem.
-O co chodzi kochanie?-spytał zdziwiony.
-Muszę ci o czymś powiedzieć.
-Tak słucham?- spojrzał prosto w moje oczy co jeszcze bardziej utrudniało mi wyduszenie tego z siebie.
-No bo wiesz dzwonił do mnie Tony i powiedział że przyjeżdża tutaj do pracy.
-Co ten twój były tu przyjeżdża??-Powiedział to z lekko podniesionym tonem.
-Kochanie wiesz że ja już nic do niego nie czuję kocham ciebie.
Rzuciłam się w jego ramiona on od razu mocno mnie przytulił i pocałował w głowę.
-Wiem ale nie zniosę tego że ten dupek będzie tutaj gdzieś koło ciebie jak ja wyjadę.
Staliśmy tak jeszcze parę chwil po czym udaliśmy się na dół.Grill się udał byłam bardzo zmęczona więc jak tylko pożegnałam się ze wszystkimi uciekłam do pokoju.Umyłam się i przybrałam, napisał jeszcze sms do Harrego,,Tak bardzo chciała bym zasnąć i obudzić się przy tobie. Kocham cię <3".Po czym usnęłam.
Od autorki: Sorki że tak późno ale jak już wam pisałam musiałam pisać od nowa.Mam nadzieję że się podoba Czytasz=Komentujesz :)
W następnym rozdziale będzie dużo się działo mam nadzieję że jesteście ciekawi <33
Jeśli ktoś chciał by żebym go informowała na tt to pisać *_*
piątek, 26 kwietnia 2013
wtorek, 16 kwietnia 2013
Rozdział Siódmy
Bez zastanowienia ruszyłam w stronę drzwi, tak jak stałam.Nie interesowało mnie to że jest burza i że ktoś zobaczy mnie w tym stroju.Chciałam dogonić Harrego i mu wszystko wyjaśnić, kiedy wychodziłam Louis złapał mnie za nadgarstek.
-Oszalałaś!! nie możesz wyjść tak ubrana w burze-Krzykną zdenerwowany chłopak.
-Zostaw mnie muszę to w końcu wyjaśnić- Odpowiedziałam i wyrwałam rękę z jego uścisku.
Chłopcy krzyczeli coś jeszcze ale nie zwracałam na nich uwagi.Wybiegłam na ulicę spojrzałam w lewo ale nikogo nie widziałam, obróciłam głowę w drugą stronę.W smugach deszczu ujrzałam postać to musiał być on.Zaczęłam biec w jego stronę, po chwili go dogoniłam.
-Harry stój musimy porozmawiać!!
Chłopak nagle się zatrzymał i odwrócił w moją stronę. Po mimo ulewy widziałam jak łzy lecą z jego oczu.
-O czym chcesz rozmawiać o tym że ty i Niall jesteście parą!!-wykrzyczał z żalem w głosie
-Co?! czyś ty oszalałeś, my nie jesteśmy razem!
-Nie kłam
-Posłuchaj, wczoraj chciałam ci powiedzieć że nie chcę stracić przyjaciela i że bałam się zakochać-objęłam dłońmi jego twarz spoglądając prosto w jego oczy- Ale zrozumiałam że to uczucie jest silniejsze ode mnie.Kocham cię Harry-Powiedziałam po moim policzku spłynęła pojedyńcza łza.
-Naprawdę? a jak wytłumaczysz ten strój-Chłopak spojrzał na mnie i dostrzegł że cała się trzęsę.Natychmiast zdjął kurtkę i zarzucił ją na moje ramiona.
-Kiedy wracałam z Niallem z miasta złapała nas burza, a że moi rodzice mają ważnych gości nie mogła w takim stanie pokazać się w domu.
Chłopak nagle się uśmiechną i złapał mnie w tali.
-Wiesz o czym od zawsze marzyłem?
-Nie- Powiedziałam zdziwiona.
-O pocałunku w deszczu- Nagle chłopak złożył na moich ustach namiętny pocałunek.Co chwile przechodziły mnie dreszcze.Harry wziął mnie na ręce a ja mocno się w niego wtuliłam.Była taka szczęśliwa że to wszystko w końcu się wyjaśniło.Kiedy wróciliśmy do domu wzięłam od Nialla ubrania i poszłam wziąźć gorącą kąpiel.Wychodząc z toalety usłyszałam znajomy głos.Nie to niemożliwe to nie może być Healy przecież ona jest w Berlinie. Jednak kiedy weszłam do salonu ujrzałam swoją przyjaciółkę, która od razu do mnie podbiegła i mocno przytuliła.
-A co ty masz taką minę jak byś ducha zobaczyła-powiedziała rozradowanym głosem.
-No wiesz nie spodziewałam się ciebie.
-Haha czyli niespodzianka się udała.
-Udała i to jak.Cieszę się że jesteś.
Ruszyłyśmy w stronę kanapy Harry poszedł się szybko wykąpać i przebrać ale przed tym pocałował mnie w czoło i szepną kocham cię. W salonie była również Perrie i Danielle oraz Eleonor która pierwszy raz od naszego poznania szczerze się do mnie uśmiechnęła.Liam zrobił wszystkim gorącą herbatę.Kiedy Harry wrócił od razu usiadł koło mnie a ja mocno się w niego wtuliłam. Chłopak objął mnie swoim ramieniem i zaczął delikatnie muskać opuszkami palców moją rękę.Moje ciało znów przechodziły ciarki, każdy jego kolejny dotyk powodował że pragnęłam go coraz mocniej. W jego ramionach czułam się taka niewinna i bezpieczna,kiedy byłam z Tonym nigdy nie czułam się tak jak z nim.Zdałam sobie sprawę że moje uczucia do niego są naprawdę silne i za nic w świecie nie chciałabym teraz tego stracić.Kiedy Louis poszedł odprowadzić Eleonor zdałam sobie sprawę że zrobiło się późno i musimy się zbierać.
-Healy wiesz że musimy już iść.
-No dobra-Powiedziała robiąc smutną minę.
-Zaraz,zaraz ale ja cię nigdzie nie puszcze-Powiedział Harry po czy mocniej mnie przytulił.
-Przecież możecie zostać u nas mamy pięć poki-Wtrącił Liam.
-Niech wam będzie tylko zadzwonię do rodziców i powiem że śpię u znajomych.
Wstałam z kanapy i oddaliłam się w stronę kuchni zadzwoniłam do mamy i poinformowałam ją że śpię u znajomych i że mam dla nich niespodziankę.Kiedy wróciłam do salony był już Louis cały mokry, okazało się że też zostaje na noc.Zastanawiało mnie tylko jedno.
-Healy czy zamierzasz znów spać w pokoju z Niallem czy może wygonisz go do Louisa?-Spojrzałam na przyjaciółkę z szyderczym uśmiechem na twarzy.
-Wiesz co jeszcze nie wiem a może przygarnę ich obu.
Wszyscy w pokoju zaczęli się śmiać.Staliśmy się naprawdę dobrymi przyjaciółmi każdy z nas był inny ale to powodowało że nie nudziliśmy się w swoim towarzystwie.Czasami rozumieliśmy się bez słów. Zrobiło się naprawdę późno więc wszyscy ruszyliśmy na górę, kiedy znalazłam się z Harrym sama w jednym z pokoi.Nie mogłam się powstrzymać i wskoczyłam na niego, objęłam go nogami a on złapał mnie w tali.Zaczęłam go namiętnie całować chłopak nie stawiał oporu,położył mnie na łóżku i zaczął całować moją szyję włożył swoje ręce pod moją koszulkę muskając delikatnie moją skórę.Nagle zaczęłam się śmiać.
-Czemu się śmiejesz-Spytał zdziwiony.
-Przepraszam ale mam straszne łaskotki.
-Tak a to ciekawe.
Zielonooki zaczął mnie łaskotać po brzuchu śmiałam się tak głośno że chyba wszyscy mnie słyszeli bo po chwili do pokoju wpadł Louis. Zobaczył że Harry mnie łaskocze i dołączył się do niego nie mogłam przestać się śmiać.
-Chłopaki przestańcie-powiedziałam ledwie powstrzymując się od śmiechu. Nagle w drzwiach ujrzałam Perrie ale zaraz znikła, po chwili wróciła z poduszką w ręku którą zaczęłam okładać chłopców. Louis złapał jedną z poduszek leżących na łóżku i zaczął wojnę na poduszki z blondynką,Mi również udało się wyrwać i chwycić jedną z poduszek którą zaatakowałam Harrego.Po paru minutach do naszego pokoju zbiegli się wszyscy przyjaciele, nasza zabawa przerodziła się w wielką bitwę na poduszki wszyscy śmiali się do rozpuku.Po długiej zabawie byłam już tak zmęczona że nie miałam na nic siły.Ułożyłam się na lewym boku Harry mocno się do mnie przytulił.
-Przepraszam że tak to wyszło-szepnęłam
-Przestań przecież nic się nie stało nadrobimy to jeszcze.A tak przynajmniej mieliśmy niezłą zabawę-pocałował mnie delikatnie w szyję.
-Kocham cię ty mój wariacie wiesz.
-Ja ciebie mocniej-chłopak jeszcze mocniej mnie przytulił. Byłam tak zmęczona że nie wiem nawet kiedy usnęłam.
NASTĘPNEGO DNIA
Obudziło mnie szturchanie w plecy myślałam że to Harry więc odwróciłam się i już chciałam powiedzieć Cześć skarbie, gdy ujrzałam w swoim łóżku Nialla.
-Horan co ty do jasnej cholery tutaj robisz!-Powiedziałam wkurzona.
-Cicho bo ona mnie znajdzie-Spojrzał na mnie lekko przestraszony.
-O kim ty mówisz? co się dzieje?-Spytałam obniżając ton swojego głosu.
-No bo chodzi o to że ja przez przypadek weszłam do toalety jak Healy tam była no i ona stała w samej bieliźnie.Powiedziała że jak tylko wyjdzie to mnie zabije.-Chłopak mówił bardzo cicho chyba naprawdę się jej bał.
-Dobra poczekaj tu ja to załatwię.
Wyskoczyłam z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi, kiedy je tylko otworzyłam zobaczyłam wściekłą przyjaciółkę zaglądającą do każdego pokoju po kolei.
-Niall i tak cię znajdę!!-Krzyknęła Haely
-Słyszałam co się stało- Powiedziałam.Przyjaciółka od razu spojrzała na mnie podejrzliwie.
-Ty wiesz gdzie jest ten zboczeniec prawda.
-Nie przesadzaj on to zrobił przez przypadek, chodź lepiej na śniadanie-Uśmiechnęłam się po czym złapałam ją za rękę i pociągnęłam za sobą na dół byli tam już nasi przyjaciele. Usiadłyśmy przy stole wiedziałam że muszę pilnować Healy dopóki się nie uspokoi. Harry podał nam kawę i musli a następnie usiadł koło mnie i pocałował mnie delikatnie w usta.
-Cześć kochanie-Szepną mi do ucha.Uśmiechnęłam się szeroko odwzajemniłam buziaka.
-Ale z was słodka para ja to od początku wiedziałem że będziecie razem-Pochwalił się Louis .
Już chciałam mu coś odpowiedzieć gdy nagle zobaczyłam że do kuchni wchodzi skruszony blondyn Healy od razu chciała wstać lecz zdąrzyłam ją powstrzymać.Chłopak szybko stanął koło Zayna tak ja by chciał się zanim schować.
-I tak ci tego nie daruję-Wycedziła Healy
-Oj wybacz mu on tego nie chciał-Powiedział brązowooki po czym objął Nialla ramieniem.
-Właśnie mnie wszyscy widzieli jak nie w samej koszulce to owiniętą w ręcznik-Powiedziałam uwalniając jej rękę z uścisku. Przyjaciółka wzięła głęboki oddech i zajęła się dalszym konsumowaniem posiłku.
-A gdzie jest Danielle bo chciałam z wami wszystkimi pogadać-Spytałam Liama.
-Musiała pojechać załatwić coś ważnego-Odpowiedział zaciekawiony chłopak.
-No dobra to potem jej powiem.
-A o co chodzi?-Spytała Perrie
-A więc tak chodzi mi o to że nie chcę aby ktoś z zewnątrz wiedział że jestem z Harrym.
-Co ale jak to kochanie, żadnego całowania i przytulania-Spytał zmartwiony
-Harry ja po prostu nie chcę żadnych komentarzy na mój temat.Nie chcę też być sensacją mediów.Przytulić możemy się publicznie bo pomyślą że jesteśmy przyjaciółmi ale żadnego całowania przy ludziach- Spojrzałam na niego przepraszająco.
-No dobra ale nie obiecuję że wytrzymam-odpowiedział i mocno mnie pocałował.
-Uważaj Emily bo znając jego to może nie wytrzymać-roześmiał się Louis.
-Już ja go będę pilnować - wtrąciła Perrie.
Po śniadaniu chciałam już iść do domu bo musiałam jeszcze rozejrzeć się za jakimiś ofertami pracy.Harry wspominał mi coś że przyjaciółka jej mamy poszukuje kelnerki do małej knajpki ale to nie było pewne.Więc chciałam czegoś poszukać. Perrie postanowiła iść z nami, Harry wziął walizkę mojej przyjaciółki i wyszliśmy z domu.Po dojściu na miejsce dziewczyny weszły do domu zostawiając mnie z ukochanym sam na sam. Zbliżył się do mnie po czym pochylił głowę i znów jego oddech na mojej szyi to doprowadzało mnie do szału.
-czy mogę dać ci buziaka na pożegnanie-szepną.
-Oczywiście że tak głuptasie.
Chłopak najpierw złożył delikatny pocałunek na mojej szyi po czym zaczął namiętnie całować moje usta była w siódmym niebie.Każdy kawałek mojego ciała domagał się jego dotyku,chciałam zabrać go do swojego pokoju i nie wychodzić z tamtąd. Niestety prawda była taka że on musiał załatwić ważną sprawę dotyczącą trasy.Kiedy chłopak skończył pocałunek domagałam się więcej lecz on odsunął się delikatnie.
-Kochanie nie kuś mnie, dobrze wiesz że muszę już iść-W jego głosie było słychać pożądanie.
-Wiem ale to jest silniejsze ode mnie.Może idź już lepiej bo zaraz żucę się na ciebie i wtedy na pewno nie pozwolę ci odejść.
Chłopak ruszył w stronę furtki ja natomiast udałam się do domu.
Od Autorki mam nadzieję że chociaż trochę podoba wam się ten rozdział bo jakoś tak weny nie miałam. Liczę na parę miłych słów :3
środa, 10 kwietnia 2013
Rozdział Szósty
Z samego rana nakarmiłam zwierzaki i wypuściłam na dwór. Następnie zrobiłam sobie kawę i usiadłam przy stole w kuchni, nagle usłyszałam dzwonek do drzwi pobiegłam otworzyć w drzwiach stał Louis
-A ty jeszcze nie ubrana?- spytał chłopak po czym się uśmiechną
-Louis jest dopiero po 8
-No wiem.Nie dostałaś mojej wiadomości?-Spytał zaciekawiony
-Być może dostałam ale telefon mam na górze-odpowiedziałam
-No to radzę ci się szybko ubrać bo zaraz tu się wszyscy zejdą- Chłopak zmierzył mnie od góry do dołu szeroko się uśmiechając.
-Ok wejdź i się rozgość a ja szybko się ogarnę.
Poleciałam na górę wybrałam ciuchy i pobiegłam się umyć, po jakiś 15 minutach byłam gotowa chwyciłam jeszcze torebkę i zbiegłam na dół, byli już wszyscy przywitałam się a następnie skierowaliśmy się do wyjścia. Miasto było niesamowite tyle tu atrakcji i te budynki. Było tak gorąco że postanowiliśmy iść na lody a następnie udaliśmy się do parku. Był ogromny i naprawdę piękny, zaczęliśmy biegać i się wygłupiać, ludzie patrzyli na nas jak na wariatów w pewnym momencie Harry poprosił o spokój na chwile wszyscy się zatrzymali i spojrzeli na chłopaka.
-Słuchajcie zapomniałem wam powiedzieć że moja mama zaprasza was dziś na obiad, wszystkich!-po czym spojrzał na mnie z zaciekawieniem.
-Ale jak to na obiad przecież twoja mama mnie nie zna i nic o mnie nie wiem nie mogę wpraszać się do was na obiad.
-Z tym że cię nie zna to prawda ale, że nic o tobie nie wie to już się nie zgodzę dużo jej o tobie opowiadałem, i ona chce cię w końcu poznać.
-Co jak to opowiadałeś jej o mnie?-spytałam podejrzliwie.
-No tak jakoś jak opowiadałem jej o trasie to wspomniałem że cię poznałem...
-Ok nie kończ już lepiej- powiedział Liam
Zielonooki zaczerwienił się lekko i dodał że obiad będzie o 15, Zadzwoniłam do mamy o której będzie w domu okazało się że dopiero po 18.Poinformowałam ją że wybieram się na obiad do Harrego.Po czy wróciliśmy do naszych wygłupów,wskoczyłam Louisowi na barana i biegaliśmy po parku w tą i z powrotem nasi towarzysze pękali ze śmiechu na nasz widok Perrie zaczęła robić zdjęcia nie tylko nam ale i reszcie. Nagle zdaliśmy sobie sprawę że dochodzi już 13:20, postanowiliśmy wrócić do domu żeby się wykąpać i przebrać. Kiedy brałam prysznic uświadomiłam sobie że miałam ogromne szczęście poznając tych wariatów. Po odświeżeniu się pomyślała co na siebie włożyć wybrałam jedną z moich ulubionych sukienek, przebrałam się i zrobiłam delikatny makijaż kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi wzięłam potrzebne mi rzeczy i zbiegła na dół.
Przed wejściem zastałam Nialla, Liama i Louisa. Cała trójka przyjrzała mi się dokładnie
-Wow Emily jak ty pięknie wyglądasz-Powiedział blondyn, pozostała dwójka nic nie mówiła tylko wpatrywała się we mnie.
-Nie przesadzaj.A gdzie reszta?-spytałam
-Harry poszedł po samochód a Perrie musiała wrócić po telefon-odpowiedział mi Zayn
Kiedy dojechaliśmy na miejsce trochę się zestresowałam Harry to dostrzegł i potrzedł do mnie szepcząc na ucho
-Spokojnie ona nie gryzie-Uśmiechnął się szeroko, spojrzałam w jego oczy, wzięłam głęboki oddech i kiwnęłam głową,po czym ruszyliśmy do środka. Jak tylko weszliśmy powitała nas mama zielonookiego.
-Witajcie kochani jak się cieszę że jesteście tak dawno was nie widziałam-podeszła do mnie -Ty musisz być ta słynna Emily?
-Tak to ja- uśmiechnęłam się do mamy chłopaka, która po chwili zaprosiła nas do salonu i kazała zająć miejsca po czym zniknęła w kuchni. Wróciła po paru minutach stawiając na stole pięknie przygotowane danie, byłam tak głodna że zjadłam całą porcję która została mi nałożona na talerz.
-Przepyszny obiad dziękuję bardzo-spojrzałam na panią domu
-O kochanie nie dziękuj bo jeszcze deser-Odpowiedziała z uśmiechem
-Oj nie wiem czy zmieszczę
-Dasz rade mama Harrego robi niesamowite desery-Powiedział zadowolony Niall
Po zjedzeniu połowy deseru byłam już pełna.Wypiliśmy jeszcze herbatę i porozmawialiśmy. Następnie pożegnaliśmy się i udaliśmy do samochodu.
-No to co Harry teraz jedziemy do ciebie- Spytał Liam.
-No jasne.
-Ja niestety nie dam rady- powiedziałam.
-Ale jak to robimy małą imprezę musisz być! -zaprotestowała blondynka.
-Chciała bym ale muszę się rozpakować do końca.
-No dobra ale na kolejnej musisz być- powiedział Louis.
-Obiecuję.
Po powrocie do domu do razu ruszyłam do pokoju przebrałam się w dresy i zaczęłam się dalej rozpakowywać zajęło mi to sporo czasu bo kiedy sprawdziłam godzinę była już 21. Zadzwoniła jeszcze do Healy i opowiedziałam jej jak mi się tu wiedzie przyjaciółka obiecała że za niedługo mnie odwiedzi po zakończonej rozmowie byłam już tak zmęczona że padłam na swoje łóżko i chciałam już iść spać gdy nagle usłyszałam jakieś szmery na balkonie a że był otwarty lekko się wystraszyłam i zapaliłam lampkę nocną, spojrzałam w stronę balkonu.
-Hej śpisz?- rozpoznałam głos Harrego.
-Jejku ale mnie przestraszyłeś a jak ty w ogóle się tu dostałeś?
-Wziąłem drabinę i jestem, słuchaj musimy porozmawiać- po czym ruszył w moją stronę zauwarzyłam że się chwieje, usiadł koło mnie na łóżku wyczułam od niego alkohol.
-Boże ty jesteś pijany!
-Nie pijany tylko wstawiony-powiedział brunet z szyderczym uśmiechem.
-Ok niech ci będzie co chcesz bo jestem zmęczona.
Chłopaka spojrzał w moje oczy wziął głęboki oddech i rozpoczął
-No dobra to no bo wiesz ja chciałem ci powiedzieć no yyy...no wiesz
-Chłopie wyduś to w końcu
-Kocham cię Emily!-Powiedział stanowczym głosem.
-Harry ja nie ch... Nie zdążyłam dokończyć kiedy usłyszeliśmy pukanie odwróciłam głowę w stronę moich drzwi które zaczęły się powoli otwierać o nie super właśnie w takim momencie ktoś wchodzi do mojego pokoju odwróciłam się do Harrego zobaczyłam jego zaszklone oczy chciałam dokończyć to co zaczęłam ale nie zdążyłam bo on zerwał się z łóżka i uciekł w stronę balkonu w tym samym momencie do mojego pokoju wszedł Tata.
-Rozmawiałaś z kimś bo usłyszałem głos i zastanawiałem się co ta za odgłosy- chwyciłam szybko swój telefon.
-Tak rozmawiałam z Healy obiecała że nas niedługo odwiedzi-spuściłam wzrok ponieważ chciało mi się płakać a nie chciałam żeby tata coś zauważył bo zaraz by się dopytywał o co chodzi.
-O to bardzo fajnie dobrze to ja już idę spać dobranoc córeczko.
-Dobranoc tato- Jak tylko drzwi od pokoju się zamknęły wybrała numer Harrego i próbował się do niego dodzwonić żeby to wszystko wyjaśnić ale niestety bez skutku wysłałam mu jeszcze parę smsów żeby odebrał bo musimy porozmawiać. Po kilkunastu minutach bezskutecznej próby skontaktowania się z przyjacielem czułam jak oczy mi się zamykają postanowiłam że jutro to wszystko załatwię.
NASTĘPNEGO DNIA.
Obudził mnie dzwonek mojego telefonu szybko się zerwałam myśląc że to Harry niestety była to mama.
-Tak słucham-powiedziałam zaspanym głosem.
-Kochanie będziemy mieli dziś z tatą ważnych gości więc jak byś mogła zrobić zakupy lista i pieniądze leżą na lodówce.
-Dobrze a czy ja muszę być na ty obiedzie.
-Nie wiesz możesz gdzieś wyjść z przyjaciółmi.
-Jesteś kochana. Dora mamo to ja lecę na te zakupy.
-To miłego dnia córeczko .
Po zakończonej rozmowie wstałam szybko i pobiegłam się ogarniać.W każdej wolnej chwili próbowałam dodzwonić się do Harrego ale bezskutecznie. Postanowiłam że po drodze do sklepu zajdę do niego i może uda mi się z niem porozmawiać.Po 15 minutach byłam, pobiegłam na dół, wzięłam listę i pieniądze po czy wyleciałam z domu jak z procy. Udałam się do sąsiedniego domu.Zadzwoniłam do drzwi lecz nikt nie otwierał.Pomyślałam że albo go nie ma albo po prostu nie chce mnie widzieć. Po paru minutach czekania postanowiłam odpuścić i iść na zakupy, kiedy wyszłam na ulice spotkałam Nialla i Perrie.
-Cześ wiecie gdzie jest Harry?
-Tak pojechał z chłopakami załatwić coś ważnego, ale od samego rana był nie w sosie-Powiedziała blondynka.
-Nom a na dodatek ktoś do niego wydzwania a on nie odbiera-dodał Niall.
-To ja do niego wydzwaniam-Powiedziałam załamana.
-A co się stało?-spytał zaniepokojony blondyn.
Opowiedziałam im wszystko co się wydarzyło. Perrie wpadła na niezły pomysł że zaprosi wszystkich dziś na kolację a ja będę mogła wtedy spokojnie z nim porozmawiać.Przyjaciele postanowili że pójdą ze mną na zakupy. Po drodze blondynka zadzwoniła do Zayna powiedziała że za wszelką cenne musi namówić Harrego na tą kolację a on mu wszystko potem wytłumaczy. Po zakupach Perrie musiała jeszcze skoczyć na spotkanie z dziewczynami z zespołu. Niall spytał czy nie pójdę z nim załatwić sprawy związanej z płytą, zgodziłam się. Zaniosłam szybko zakupy do domu okazało się że mama już jest.
-A co ty tak szybko w domu?-Spytała zaskoczona jej widokiem.
-Muszę przygotować obiad.
-No dobra to ja ci już nie przeszkadzam i zmykam.
-Dobrze tylko uważaj na siebie.
Załatwiliśmy sprawę płyty bardzo szybko. Poszliśmy jeszcze na kawe a potem do domu.Kiedy wracaliśmy złapała nas niespodziewana burza,byliśmy cali mokrzy a na dodatek jakiś idiota nas ochlapał błotem.Dochodziliśmy już do naszej dzielnicy kiedy przypomniałam sobie ważną rzecz.
-O kurczę Niall ja nie mogę wrócić do domu w takim stanie.
-Czemu?-spytał zaciekawiony.
-Moi rodzice mają bardzo ważnych gości
-Ok to ja mam pomysł chodź do mnie szybko się wykąpiesz, wypierzesz i wysuszysz ciuch, ja ci da coś na przebranie.
-Dzięki jesteś kochany.
Kiedy weszliśmy do domu, chłopak od razu wskazał mi gdzie jest toaleta, szybko się do niej udałam.Rozebrała do samej bielizny kiedy przypomniałam sobie że nie wzięłam od chłopaka ciuchów na przebranie więc owinęłam się w ręcznik i wyszłam. Chłopak stał w salonie w samych dresach nagle drzwi frontowe się otworzyły do środka wszedł Liam,Zayn,Louis oraz Hrarry który od razu mnie dostrzegł, zmierzył mnie od góry do dołu po czy przeniósł swój wzrok na blondyna widziałam w jego spojrzeniu żal.Nagle chłopak odwrócił się na pięcie i wybiegł z domu....
CIĄG DALSZY NASTĄPI.
Od autorki: Mam nadzieję że jesteście ciekawi co wydarzy się dalej. Proszę o komentarze bo wtedy wiem że warto pisać dalej dziękuję :)
sobota, 6 kwietnia 2013
Rozdział Piąty
Kiedy wstałam była już 9, zbiegłam szybko na dół. W kuchni zastałam mamę która przygotowywała śniadanie, gdy mnie zobaczyła od razu sięgnęła mój kubek do kawy.
-Cześć kochanie co zamierzasz dziś robić- spytała
-A jeszcze nie mam większych planów ale chyba spotkam się z przyjaciółmi a co ?
-Nic tak się pytam bo chciałam iść z tobą na zakupy
-To wiesz co jutro mogę się z nimi spotkać jutro.Ale możemy iść dopiero po 13 bo wcześniej umówiłam się na skype z znajomymi których poznałam jak byłam u Healy
-Ok mi pasuję- uśmiechnęła się do mnie stawiając kubek z gorącą kawą i sałatkę ze świeżych warzyw na stole
-Mamo wiesz że ciągle nie mogę uwierzyć że za tydzień przenosimy się do Londynu
-Hehe ja też słoneczko, ale jak wrócimy z zakupów trzeba będzie zacząć powoli się pakować
Kiwnęłam głową na zgodę ponieważ przeżuwałam sałatkę, zjadłam spokojnie śniadanie a następnie, pobiegłam do swojego pokoju żeby się ogarnąć wzięłam potrzebne mi ciuchy i udałam się do toalety wzięłam prysznic i ubrałam krótkie spodenki do tego białą bokserkę na którą zarzuciłam sweterek. Kiedy wyszłam z łazienki spojrzałam na zegarek dochodziła 11 pomyślałam że zabiorę mojego psa na spacer zarzuciłam na szyję wiosenny szalik i wsunęłam na nogi letnie botki.Zeszłam na dół i ubrałam psu smycz cieszył się jak oszalały, zobaczyłam że przy drzwiach od tarasu stoi mój kot, więc pobiegłam go wypuścić a następne wyszłam z psem.Zastanawiałam się jak nasze zwierzaki zareagują na nowe miejsce, mam nadzieję że dobrze. Poszłam z psem do pobliskiego parku biegałam z nim tam i z powrotem.Przypomniało mi się że przecież umówiłam się na rozmowę na skype szybko spojrzałam na zegarek była już 11:50. O nie muszę się spieszyć biegłam jak wariatka, kiedy przebiegałam przez ulicę nawet nie patrzyłam czy nie nadjeżdża jakiś samochód kiedy już dotarłam do domu wzięłam z lodówki sok i pobiegłam do pokoju włączyłam komputer i zalogowałam się na skype. Harry był już aktywny nic dziwnego był już prawie dziesięć po. Zadzwoniłam do niego przy tym popijałam zimny sok
- No nareszcie jesteś a już myślałem że nas wystawiłaś- powiedział zielonooki
-Przepraszam, po prostu byłam z psem i się zagapiłam- powiedziałam zdyszana
-Vas Happenin - powiedział Zayn który wyskoczył przed Harrego, nagle wszyscy się zebrali, brakowało tylko El w sumie to mnie nie zdziwiło przywitałam się z nimi a oni ze mną.
-No dobra mów o co chodzi bo jak Harry mi wczoraj powiedział że masz dla nas niespodziankę to normalnie pół nocy nies pałem -powiedział zaciekawiony blondyn
-No dobra nie wiem czy to was ucieszy ale za tydzień przeprowadzam się do Londynu
-Żartujesz sobie, czy mówisz serio- Spytała podekscytowana Perrie
-Naprawdę mój tata dostał tam posadę
Wszyscy się bardzo ucieszyli nie liczyłam na aż taką reakcję, rozmawialiśmy potem o jakiś głupotach, było zabawnie. Cieszyłam się strasznie że jak tam pojadę to będę już miała przyjaciół, rozmawialiśmy chyba z godzinę ale mama mnie zawołała
-Wiecie co ja muszę już niestety kończyć
-O nie jest tak fajnie nie rób nam tego- powiedział Louis
-Muszę umówiłam się z mamą na zakupy
-Ok ale jutro też zadzwonisz- spytał po czym się uśmiechną
-No jasne. Ale teraz naprawdę muszę uciekać do zobaczenia- pożegnaliśmy się i zakończyliśmy połączenie. Potem udałam się z mamą na zakupy. Zajęło nam to sporo czasu bo musiałyśmy pozałatwiać jeszcze parę spraw dotyczący naszego wyjazdu. Wróciłyśmy wieczorem. Od razu pobiegłam pod prysznic po czy zaczęłam powoli pakować swoje rzeczy do kartonów.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Nie mogła uwierzyć że to już dziś, że za dwie godziny mamy samolot do Londynu i że już tutaj raczej nie wrócę z jednej strony strasznie się cieszyłam ale z drugiej szkoda było mi stąd wyjechać i zostawić moich przyjaciół, oraz te wszystkie wspomnienia to co tutaj przeżyłam. Nie mogłam doczekać się też spotkania chłopaków Perrie oraz Demi którą poznałam podczas rozmów na skype, w sumie nie myślałam że poznam ich tak dobrze przez rozmowy internetowe. Ale teraz będę mogła się z nimi spotykać na co dzień to radowało moje serce ponieważ strasznie się z nimi związała. dopakowałam resztę moich rzeczy do torebki.
-Emily chodź już!!- usłyszałam głos mojego taty
-Już idę- Krzyknęłam po czym rozejrzałam się po raz ostatni po moim pokoju,wychodząc zamknęłam drzwi i udałam się na dół rodzice byli już przed domem a ja jeszcze rozejrzałam się po salonie i ruszyłam w stronę drzwi kiedy już wyszłam pojedyncza łza spłynęła po moim policzkiem nie zdawałam sobie sprawy że to będzie aż tak ciężkie.
-Kochanie nam też jest ciężko zostawić ten dom, ale życie toczy się dalej- powiedziała mama po czym mnie mocno przytuliła. Na lotnisku było małe zmieszanie bo zwierzaki trzeba było znieść do jakiegoś faceta żeby zniósł je do samoloty, ale na szybko go znaleźliśmy i udaliśmy się na odprawę. Kiedy tylko samolot odbił się od ziemi zasnęłam obudziłam się jak już dolecieliśmy na miejsce. Na lotnisku czekała na nas taksówka. Gdy dojechaliśmy na miejsce ujrzałam piękny duży dom z ogrodem jak najszybciej wysiadłam po czym pobiegłam go obejrzeć, mama otworzyła drzwi i weszłyśmy do środka było w nim tyle przestrzeni. Na szczęście dom był już umeblowany. Kuchnia była o wiele większa niż w naszym stary domu, zresztą tak samo jak salon.
-Idź na górę i wybierz sobie pokój kiwnęłam głową i ruszyłam schodami na górę stałam w korytarzu zastanawiając się do którego pokoju najpierw wejść było ich tam chyba z pięć a swoją drogą to po co nam aż tyle sypialni. Nie wiedziałam dlaczego ale mój instynkt kazał mi iść do ostatniego pokoju na wprost. Otworzyłam drzwi i zamarłam w drzwiach, trafiony w dziesiątkę nie dość że miał ciemnofioletowe ściany,wielkie łóżko piękną toaletkę parę szafek, mały szklany stolik. Był idealny spojrzałam w stronę okna o nie wierzę mam balkon zawsze o nim marzyłam, szybko do niego podbiegłam i otworzyłam był średniej wielkości ale był na nim mały stolik i dwa wygodne krzesła a widok z niego był wspaniały na prawo było widać kawałek naszego podwórka a w tle piękny park, po lewej stronie znajdowała się ulica a na wprost stał równie duży dom jak ten zresztą ta cała dzielnica była taka bajkowa. Poczułam wibrację w kieszeni spodni odebrałam nie patrząc nawet kto dzwoni.
-Tak słucham
-Cześć i co jesteś już na miejscu-rozpoznałam głos Harrego
-Tak tu jest pięknie i mam widok na park- powiedziałam cała podekscytowana
-Zaraz, zaraz na park a w jakiej dzielnicy ty w ogóle mieszkasz?
-Poczekaj bo nie pamiętam zapytam mamy- poleciałam na dół i spytałam się co to za dzielnica kiedy powiedziałam chłopakowi nazwę zapadła cisza- Hallo jesteś tam?
-Tak tylko że wiesz ja i chłopaki mieszkamy w tej samej dzielnicy a jaki masz numer domu?
-Żartujesz sobie ze mnie? ja mieszkam pod 8 -powiedziałam zadziwiona tym co przed chwilą usłyszałam
-No nie ja mieszkam pod 9, Louis pod 10, Zayn i Perrie pod 7 a Liam i Niall pod 6
-Co?super! jesteśmy sąsiadami, o kurczę ale się cieszę!
-Nawet nie wierz jak ja się cieszę ok to jeśli masz czas to wyjdź przed dom- Po czym się rozłączył
-Mamo, tato wychodzę na chwilę.
- A ty gdzie się wybierasz? Zaraz zrobi się ciemno a po drugie trzeba zacząć powoli się rozpakowywać- Powiedział tata poważnym tonem.
- Tak wiem ale ja tylko przed dom bo okazało się że moi znajomi o których wam mówiłam też tu mieszkają, chcę się tylko przywitać.
-No dobrze ale nie za długo.
Wyszłam jak najszybciej z domu ujrzałam przed moją furtką piątkę chłopaków oraz Perrie, wybiegłam na ulicę i rzuciłam się najpierw w objęcia dziewczyny, po czym przytuliłam i pocałowałam w policzek każdego z chłopaków po kolei. Rozmawialiśmy przed furtką. Powiedziałam im że dziś nie mam zbyt dużo czasu ale jutro owszem. Rozmawialiśmy jeszcze z pięć minut po czy się rozeszliśmy byłam tak zadowolona, to było tak nieprawdopodobne wróciłam do mojego nowego pokoju i zaczęłam się rozpakowywać. Usłyszałam pukanie
-Proszę- powiedziałam i odwróciłam się w stronę drzwi to była mama
-Przyniosłam ci gorące kakao- uśmiechnęła się po czy podałam mi kubek- I jak podoba ci się nowy dom?
- Jest wspaniały i jeszcze ta okolica, jutro idę ze znajomymi poznać miasto, mam nadzieję że nie będę ci potrzebna-spojrzałam na nią i zrobiłam słodką minę
-Możesz iść bo ja i tak muszę iść na spotkanie w sprawię pracy, tylko nie zapomnij rano nakarmić zwierzaków i wypuścić ich na podwórko- Pocałował mnie w czoło i ruszyła w stronę drzwi
-Mamo wiesz że cię kocham-posłałam jej buziaka
-Wiem wiem
Wyszłam jeszcze na chwilę na balkon popijając gorące kakao oglądałam jak powoli robi się ciemno i wszędzie zapalają się światła nagle spojrzałam na przeciwko na balkon wyszedł Harry pomachałam mu w sumie odległość nie była duża więc mogliśmy rozmawiać
-To jest twój pokój?-spytał chłopak
-Tak a co?
-No to nieźle bo to jest moja sypialnia, cóż za ironia losu nie dość że mieszkamy obok siebie to jeszcze mamy na przeciwko pokoje- Powiedział zaczynając się śmiać mnie też to rozbawiło staliśmy jeszcze z pięć minut rozmawiając, gdy nagle poczułam że padam z nóg więc pożegnałam się i uciekłam spać .
Od autorki: Dziś trochę nudniejszy rozdział, w następnym akcja zacznie się rozkręcać i Dziękuję jeśli czytacie i wam się podoba :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

