sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział Piąty


Kiedy wstałam była  już 9, zbiegłam szybko na dół. W kuchni zastałam mamę która przygotowywała śniadanie, gdy mnie zobaczyła od razu sięgnęła mój kubek do kawy.
-Cześć kochanie co zamierzasz dziś robić- spytała
-A jeszcze nie mam większych planów ale chyba spotkam się z przyjaciółmi a co ?
-Nic tak się pytam bo chciałam iść z tobą na zakupy
-To wiesz co jutro mogę się z nimi spotkać jutro.Ale możemy iść dopiero po 13 bo wcześniej umówiłam się na skype z znajomymi których poznałam jak byłam u Healy
-Ok mi pasuję- uśmiechnęła się do mnie stawiając kubek z gorącą kawą i sałatkę ze świeżych warzyw na stole
-Mamo wiesz że ciągle nie mogę uwierzyć że za tydzień przenosimy się do Londynu
-Hehe ja też słoneczko, ale jak wrócimy z zakupów trzeba będzie zacząć powoli się pakować
Kiwnęłam głową na zgodę ponieważ przeżuwałam sałatkę, zjadłam spokojnie śniadanie a następnie, pobiegłam do swojego pokoju żeby się ogarnąć wzięłam potrzebne mi ciuchy i udałam się do toalety wzięłam prysznic i ubrałam krótkie spodenki do tego białą bokserkę na którą zarzuciłam sweterek. Kiedy wyszłam z łazienki spojrzałam na zegarek dochodziła 11 pomyślałam że zabiorę mojego psa na spacer zarzuciłam na szyję wiosenny szalik i wsunęłam na nogi letnie botki.


Zeszłam na dół i ubrałam psu smycz cieszył się jak oszalały, zobaczyłam że przy drzwiach od tarasu stoi mój kot, więc pobiegłam go wypuścić a następne wyszłam z psem.Zastanawiałam się jak nasze zwierzaki zareagują na nowe miejsce, mam nadzieję że dobrze. Poszłam z psem do pobliskiego parku biegałam z nim tam i z powrotem.Przypomniało mi się że przecież umówiłam się na rozmowę na skype szybko spojrzałam na zegarek była już 11:50. O nie muszę się spieszyć biegłam jak wariatka, kiedy przebiegałam przez ulicę nawet nie patrzyłam czy nie nadjeżdża jakiś samochód kiedy już dotarłam do domu wzięłam z lodówki sok i pobiegłam do pokoju włączyłam komputer i zalogowałam się na skype. Harry był już aktywny nic dziwnego był już prawie dziesięć po. Zadzwoniłam do niego przy tym popijałam zimny sok
- No nareszcie jesteś a już myślałem że nas wystawiłaś- powiedział zielonooki
-Przepraszam, po prostu byłam z psem i się zagapiłam- powiedziałam zdyszana
-Vas Happenin - powiedział Zayn który wyskoczył przed Harrego, nagle wszyscy się zebrali, brakowało tylko El w sumie to mnie nie zdziwiło przywitałam się z nimi a oni ze mną.
-No dobra mów o co chodzi bo jak Harry mi wczoraj powiedział że masz dla nas niespodziankę to normalnie pół nocy nies pałem -powiedział zaciekawiony blondyn
-No dobra nie wiem czy to was ucieszy ale za tydzień przeprowadzam się do Londynu
-Żartujesz sobie, czy mówisz serio- Spytała podekscytowana Perrie
-Naprawdę mój tata dostał tam posadę
Wszyscy się bardzo ucieszyli nie liczyłam na aż taką reakcję, rozmawialiśmy potem o jakiś głupotach, było zabawnie. Cieszyłam się strasznie że jak tam pojadę to będę już miała przyjaciół, rozmawialiśmy chyba z godzinę ale mama mnie zawołała
-Wiecie co ja muszę już niestety kończyć
-O nie jest tak fajnie nie rób nam tego- powiedział Louis
-Muszę umówiłam się z mamą na zakupy
-Ok ale jutro też zadzwonisz- spytał po czym się uśmiechną
-No jasne. Ale teraz naprawdę muszę uciekać do zobaczenia- pożegnaliśmy się i zakończyliśmy połączenie. Potem udałam się z mamą na zakupy. Zajęło nam to sporo czasu bo musiałyśmy pozałatwiać jeszcze parę spraw dotyczący naszego wyjazdu. Wróciłyśmy wieczorem. Od razu pobiegłam pod prysznic po czy zaczęłam powoli pakować swoje rzeczy do kartonów.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Nie mogła uwierzyć że to już dziś, że za dwie godziny mamy samolot do Londynu i że już tutaj raczej nie wrócę z jednej strony strasznie się cieszyłam ale z drugiej szkoda było mi stąd wyjechać i zostawić moich przyjaciół, oraz te wszystkie wspomnienia to co tutaj przeżyłam. Nie mogłam doczekać się też spotkania chłopaków Perrie oraz Demi którą poznałam podczas rozmów na skype, w sumie nie myślałam że poznam ich tak dobrze przez rozmowy internetowe. Ale teraz będę mogła się z nimi spotykać na co dzień to radowało moje serce ponieważ strasznie się z nimi związała. dopakowałam resztę moich rzeczy do torebki.
-Emily chodź już!!- usłyszałam głos mojego taty
-Już idę- Krzyknęłam po czym rozejrzałam się po raz ostatni po moim pokoju,wychodząc zamknęłam drzwi i udałam się na dół rodzice byli już przed domem a ja jeszcze rozejrzałam się po salonie i ruszyłam w stronę drzwi kiedy już wyszłam pojedyncza łza spłynęła po moim policzkiem nie zdawałam sobie sprawy że to będzie aż tak ciężkie.
-Kochanie nam też jest ciężko zostawić ten dom, ale życie toczy się dalej- powiedziała mama po czym mnie mocno przytuliła. Na lotnisku było małe zmieszanie bo zwierzaki trzeba było znieść do jakiegoś faceta żeby zniósł je do samoloty, ale na szybko go znaleźliśmy i udaliśmy się na odprawę. Kiedy tylko samolot odbił się od ziemi zasnęłam obudziłam się jak już dolecieliśmy na miejsce. Na lotnisku czekała na nas taksówka. Gdy dojechaliśmy na miejsce ujrzałam piękny duży dom z ogrodem jak najszybciej wysiadłam po czym pobiegłam go obejrzeć, mama otworzyła drzwi i weszłyśmy do środka było w nim tyle przestrzeni. Na szczęście dom był już umeblowany. Kuchnia była o wiele większa niż w naszym stary domu, zresztą tak samo jak salon.
-Idź na górę i wybierz sobie pokój kiwnęłam głową i ruszyłam schodami na górę stałam w korytarzu zastanawiając się do którego pokoju najpierw wejść było ich tam chyba z pięć a swoją drogą to po co nam aż tyle sypialni. Nie wiedziałam dlaczego ale mój instynkt kazał mi iść do ostatniego pokoju na wprost. Otworzyłam drzwi i zamarłam w drzwiach, trafiony w dziesiątkę nie dość że miał ciemnofioletowe ściany,wielkie łóżko piękną toaletkę parę szafek, mały szklany stolik. Był idealny spojrzałam  w stronę okna o nie wierzę mam balkon zawsze o nim marzyłam, szybko do niego podbiegłam i otworzyłam był średniej wielkości ale był na nim mały stolik i dwa wygodne krzesła a widok z niego był wspaniały na prawo było widać kawałek naszego podwórka a w tle piękny park, po lewej stronie znajdowała się ulica a na wprost stał równie duży dom jak ten zresztą ta cała dzielnica była taka bajkowa. Poczułam wibrację w kieszeni spodni odebrałam nie patrząc nawet kto dzwoni.
-Tak słucham
-Cześć i co jesteś już na miejscu-rozpoznałam głos Harrego
-Tak tu jest pięknie i mam widok na park- powiedziałam cała podekscytowana
-Zaraz, zaraz na park a w jakiej dzielnicy ty w ogóle mieszkasz?
-Poczekaj bo nie pamiętam zapytam mamy- poleciałam na dół i spytałam się co to za dzielnica kiedy powiedziałam chłopakowi  nazwę zapadła cisza- Hallo jesteś tam?
-Tak tylko że wiesz ja i chłopaki mieszkamy w tej samej dzielnicy a jaki masz numer domu?
-Żartujesz sobie ze mnie? ja mieszkam pod 8 -powiedziałam zadziwiona tym co przed chwilą usłyszałam
-No nie ja mieszkam pod 9, Louis pod 10, Zayn i Perrie pod 7 a Liam i Niall pod 6
-Co?super! jesteśmy sąsiadami, o kurczę ale się cieszę!
-Nawet nie wierz jak ja się cieszę ok to jeśli masz czas to wyjdź przed dom- Po czym się rozłączył
-Mamo, tato wychodzę na chwilę.
- A ty gdzie się wybierasz? Zaraz zrobi się ciemno a po drugie trzeba zacząć powoli się rozpakowywać- Powiedział tata poważnym tonem.
- Tak wiem ale ja tylko przed dom bo okazało się że moi znajomi o których wam mówiłam też tu mieszkają, chcę się tylko przywitać.
-No dobrze ale nie za długo.
Wyszłam jak najszybciej z domu ujrzałam przed moją furtką piątkę chłopaków oraz Perrie, wybiegłam na ulicę i rzuciłam się najpierw w objęcia dziewczyny, po czym przytuliłam i pocałowałam w policzek każdego z chłopaków po kolei. Rozmawialiśmy przed furtką. Powiedziałam im że dziś nie mam zbyt dużo czasu ale jutro owszem. Rozmawialiśmy jeszcze z pięć minut po czy się rozeszliśmy byłam tak zadowolona, to było tak nieprawdopodobne wróciłam do mojego nowego pokoju i zaczęłam się rozpakowywać. Usłyszałam pukanie
-Proszę- powiedziałam i odwróciłam się w stronę drzwi to była mama
-Przyniosłam ci gorące kakao- uśmiechnęła się po czy podałam mi kubek- I jak podoba ci się nowy dom?
- Jest wspaniały i jeszcze ta okolica, jutro idę ze znajomymi poznać miasto, mam nadzieję że nie będę ci potrzebna-spojrzałam na nią i zrobiłam słodką minę
-Możesz iść bo ja i tak muszę iść na spotkanie w sprawię pracy, tylko nie zapomnij rano nakarmić zwierzaków i wypuścić ich na podwórko- Pocałował mnie w czoło i ruszyła w stronę drzwi
-Mamo wiesz że cię kocham-posłałam jej buziaka
-Wiem wiem
Wyszłam jeszcze na chwilę na balkon popijając gorące kakao oglądałam jak powoli robi się ciemno i wszędzie zapalają się światła nagle spojrzałam na przeciwko na balkon wyszedł Harry pomachałam mu w sumie odległość nie była duża więc mogliśmy rozmawiać
-To jest twój pokój?-spytał chłopak
-Tak a co?
-No to nieźle bo to jest moja sypialnia, cóż za ironia losu nie dość że mieszkamy obok siebie to jeszcze mamy na przeciwko pokoje- Powiedział zaczynając się śmiać mnie też to rozbawiło staliśmy jeszcze z pięć minut rozmawiając, gdy nagle poczułam że padam z nóg więc pożegnałam się i uciekłam spać .
Od autorki: Dziś trochę nudniejszy rozdział, w następnym akcja zacznie się rozkręcać i Dziękuję jeśli czytacie i wam się podoba :)

2 komentarze:

  1. Super czuje, że Oni będą razem xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej ^^ Może chcesz poczytać coś o Niallu? gorzka-strona-cukierka.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń