środa, 9 października 2013

Rozdział Dwunasty

Na szczęście te dwa tygodnie minęły mi zadziwiająco szybko. Często pisałam z Harrym, dzwoniliśmy do siebie a nawet dwa razy porozmawiałam z nim i chłopakami na skype. Spotkałam się parę razy z dziewczynami i z Tonym. Może i nie powinnam tego robić ale, te wszystkie wspólnie spędzone chwile za nim byliśmy jeszcze parą, po prostu nie potrafię o tym zapomnieć. Wiem że mnie zranił i nie nie wiem czy kiedykolwiek mu to wybaczę. Ale postanowiłam dać mu szanse. Chcę spróbować odbudować naszą znajomość. Oczywiście nie wspomniałam o tym Harremu, wiem że będzie wściekły ale nie mogłam powiedzieć mu tego przez telefon. Mam teraz tydzień wolnego a chłopaki dwa tygodnie. Healy też może przyjedzie co by mnie nie zdziwiło bo kiedy do niej dzwoniłam ciągle mówiła mi o Niallu. To było trochę śmieszne ponieważ nigdy nie widziałam jej w tym stanie. Ona zawsze była tą poważniejszą, no ale cóż miłość dużo zmienia w życiu człowieka.
Poczułam wibracje telefonu spojrzałam na wyświetlacz oczywiście sms był od Hazzy.
,,Dzień dobry piękna :* Już nie mogę doczekać się naszego spotkania”
Co dziennie rano i wieczorem przysyłam mi sms, dzięki czemu czułam się jak by było on ze mną kiedy wstaję i idę spać . Szybko mu odpisałam że będę na niego czekała.
Na samą myśl że zobaczę jego zielone tęczówki, poczuję jego dotyk i będę mogła się do niego przytulić przechodził mnie dreszcz. Prawda była taka że go pragnęłam.
Szybko zwlekłam się z łóżka po czym wybrałam ciuch z szafy i poszłam się odświeżyć. Jakieś dwadzieścia minut zajęło mi doprowadzenie się do porządku. Udałam się więc na śniadanie, rodziców oczywiście już nie było. Zrobiłam sobie kawę i moje standardowa śniadanie czyli musli. Przez ten dwa tygodnie moje stosunki z El ani trochę się nie polepszyły, wciąż uważała że łączy mnie coś z Lou. Co było nie prawdą w pewnym stopniu nas coś łączyło ale tylko i wyłącznie przyjaźń. Pomyślałam że zabiorę dziś mojego psa do parku. Bo inaczej chyba zwariuję do przyjazdu chłopaków . Po dokończeniu posiłku tak jak mówiłam wybrałam się do parku wraz z moim pupilem. Wygłupiałam się jak zwykle, przez przypadek wpadłam na czarnowłosą dziewczynę.
-Przepraszam- Powiedziałam.
-Nie szkodzi- odpowiedziała uśmiechając się do mnie przyjaźnie.- jestem Katy.
-Miło mi jestem Emily.
Wybrałyśmy się na mały spacer. Okazało się że jest ona z Londynu i jest dwa lata młodsza ode mnie. Uczęszcza do liceum ale zamierza wybrać się na studia.
-Co chciała byś studiować?- Spytałam się z zaciekawieniem.
-Myślałam nad Pedagogiką, ponieważ bardzo lubię dzieci.
-Też je uwielbiam takie małe smyki są naprawdę słodkie.- Spojrzałam na zegarek dochodziła już 15. Wymieniłam się z dziewczyną numerami. Obiecałam że odezwę się do niej niedługo. Pożegnałam się po czym udałam do domu.
Przy drzwiach do mojego domu ujrzałam Tonego, co on tu robił mówiłam mu żeby tu nie przychodził. Chłopak zauważając mnie szybko wstał i ruszył w moją stronę.
-Hejo- krzyknął posyłając mi uśmiech.
-Cześć, co ty tutaj robisz? Mówiłam ci żebyś tu nie przychodził!- posłałam mu groźne spojrzenie.
-Myślałem że jesteśmy przyjaciółmi.
-Tony to że postanowiłam dać szansę naszej znajomości, nie oznacza że ja o wszystkim zapomniałam i znów będziemy przyjaciółmi. Potrzebuję czasu a ty trochę przeginasz.
-Ok przepraszam przyszedłem spytać się czy masz może ochotę na kino.
-Przykro mi ale nie mam dziś czasu za dwie godziny przyjedzie mój chłopak.
Chłopaka zamurowało stał jak słup wpatrując się we mnie minęło pół minuty zanim coś powiedział.
-Masz chłopaka? Nic mi wcześniej nie wspominałaś.
-Tony a czy ja muszę ci mówić o takich sprawach. Ciebie to chyba powinno najmniej interesować czy mam kogoś. Ale jeśli już chcesz wiedzieć to znalazłam chłopaka który o mnie dba i daje mi bezpieczeństwo. A teraz wybacz ale się spieszę.- nic nie mówiąc ruszyłam do domu. Była strasznie wkurzona, za kogo on się uważał. To już nie jest jego sprawa on ma swoje życie a ja swoje. On to wszystko zepsuł nie ja! Dałam ponieść się emocją i zwaliłam wszystko co znajdowało się na moim biurku. Kartki latały po całym pokoju a ja usiadłam na podłodze obejmując twarz rękoma. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy, przed moimi oczami znów stanął mi obraz Tonego całującego się z tą blondyną. Dlaczego ja się tym przejmuję, a może nadal coś do niego czułam? Nie to nie może być prawda ja go już nie kocham po tym co mi zrobił. Lecz nie wiem dlaczego będąc z nim, kiedy udawało mi się zapomnieć o tym wszystkim czułam się swobodnie i pamiętałam te wszystkie dobre wspomnienia. Cała się trzęsłam musiałam ochłonąć, wzięłam głęboki wdech i poszłam pod zimny prysznic. Nawet tam nie mogłam pohamować płaczu.
Emily ogarnij się!!! za niedługo będą tu chłopacy a ty zachowujesz się jak małe dziecko!!
Krzyczałam na siebie w myślach. Kiedy już się uspokoiłam, wyszłam spod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Podeszłam do lustra moje oczy były całe spuchnięte i czerwone od płaczu. Drgnęłam kiedy usłyszałam z pokoju dźwięk mojej komórki, szybkim krokiem ruszyłam w jego stronę. Spojrzałam na wyświetlacz była to mama.
-Tak słucham- powiedziałam z chrypką w głosie.
-Kochanie coś się stało? masz dziwny głos.- słyszałam w jej głosie niepokój.
-Nie mamo wszystko gra tylko lekko mnie gardło boli- udawałam że wszystko gra, ponieważ nie miałam zamiaru z nikim rozmawiać na ten temat.
-Dobrze więc chciałam ci powiedzieć że wrócimy z tatą dopiero jutro. Jedziemy odwiedzić ciocię, wiem że dziś przyjeżdża Harry więc nie będę cię namawiać żebyś jechała.
-Dziękuję ci jesteś kochana.
-Ale następnym razem pojedziesz zgoda?
-Nie ma sprawy.
Po rozmowie z mamą szybko się ogarnęłam ponieważ zaraz mieli przyjechać chłopcy. Dostałam sms od Perrie żebym wyszła przed dom więc tak też uczyniłam. Na ulicy dostrzegłam roześmianą blondynkę była ona w towarzystwie Daniell i El, która od razu zmierzyła mnie wzrokiem. Przywitałam się cicho i nic nie mówiłam, nie miałam zamiaru znów pokłócić się z brunetką. Lecz Perrie zauważyła że coś jest nie tak spojrzała na mnie marszcząc brwi, powoli otwierając usta. Na szczęście za rogu wyjechał samochód Nialla więc nic nie powiedziała. Srebrny samochód zaparkował na chodniku a z niego wysiadło pięciu chłopaków. Dziewczyn rzuciły się na nich a ja stałam w miejscu. Harry podszedł do mnie spokojnym krokiem. Zmusiłam się na spojrzenie w jego oczy to mi wystarczyło dostrzec zaniepokojenie.
Oczami Harrego
Stała tam smutna bez żadnej reakcji na nasz przyjazd, coś musiało się stać. Kiedy spojrzała na mnie widziałem że musiała płakać bo jej oczy były całe czerwone i opuchnięte. Poczułem w sercu ukłucie nienawidziłem co się dzieje. Objąłem ją mocno z całych sił. Czułem jak drży i przechodzą ją ciarki. Ona coś ukrywa, muszę dowiedzieć się czemu jest w takim stanie. Złożyłem na jej ustach namiętny pocałunek. Powiem szczerze brakowało mi jej dotyku, oddechu i tego słodkiego zapachu jej skóry. Objąłem jej twarz dłońmi i spojrzałem prosto w jej oczy, na początku próbowała uciec wzrokiem w inną stronę.
-Kochanie spójrz na mnie.- dziewczyna niechętnie odwróciła wzrok.- Powierz mi dlaczego płakałaś?
-O czym ty mówisz po prostu kroiłam nie dawno cebulę i to wszystko.
Wiedziałem że to nie jest prawda, ale co miałem zrobić. Pomyślałem że może jak będziemy sami to powie mi o wszystkim. Przywitałem się zresztą a następnie wplotłem palce po miedzy palce Emy. Udaliśmy się do mojego domu, umówiłem się z chłopakami że jutro się zdzwonimy. Nie mogłem się powstrzymać i jak tylko przekroczyliśmy próg domu złapałem brunetkę w pasie i mocno przyciągnęłam do siebie pochyliłem głowę i zacząłem szeptać jej do ucha.
-Wiesz bardzo mocno za tobą tęskniłem- następnie pocałowałem ją w szyję zostając w takiej pozycji. Uwielbiałem jej zapach a po drugie wiedziałem że to jest jej czuły punkt.
-Ja za tobą też, i to bardzo- Wypowiedziała te słowa tak normalnie, co mnie naprawdę zanie pokoiło.
-Proszę powiedz mi co się stało przecież nie jestem ślepy i nie uwierzę ci z tą cebulą.-szeptałem jej dalej- kocham cię i przez to że cierpisz cierpię również i ja- bolało mnie to że nie chciała powiedzieć mi co się dzieje.
-Harry to mała sprzeczka opowiem ci to innym razem dobrze, teraz chciała by nacieszyć się twoim powrotem.
Nie nalegałem wiedziałem że to nic nie da. Bałem się o nią tak bardzo ją kochałem. Mocno ją pocałowałem a następnie zaprowadziłem do mojego pokoju.
Oczami Emily
Bałam się powiedzieć mu prawdę nie chciałam go stracić a znając go mógłby to źle odebrać. Czułam jego delikatne pocałunki na mojej szyi tego mi właśnie brakowało, Jego zapach doprowadzał mnie do szału. Nagle ręce chłopaka znalazły się pod moją bluzką, pragnęłam go ale w mojej głowie wciąż przelatywały mi myśli związane z Tonym. Wyplątałam się z jego uścisku, Hazza zmarszczył brwi i posłał mi pytające spojrzenie.
-Nie patrz tak na mnie miałam ciężki dzień jestem zmęczona- oparłam swoje czoło o jego patrząc prosto w zielone tęczówki chłopaka- obiecuję że ci to wszystko wynagrodzę- widziałam w jego oczach zawód nie chciałam go ranić ja naprawdę nie czułam się dobrze. Chłopak usiadł na łóżku plecami w moją stronę.
-Emy czy coś pomiędzy nami się zmieniło?
Szybko przytuliłam się do niego kładąc podbródek na jego ramieniu.
-Nie kocham cię głuptasie. Po prostu nie ma siły- Delikatnie pocałowałam jego policzek.
Harry położył się na łóżku a ja ułożyłam głowę na jego klatce mocno oplotłam go rękoma. Opowiedział mi jak było na koncertach. Zielonooki zaczął bawić się moimi włosami, mruknęłam pod nosem a on się zaśmiał. Leżeliśmy w ciszy przez dłuższy czas. Jego bliskość mi wystarczała wiedziałam że muszę w końcu powiedzieć mu że rozmawiam z Tonym. Postanowiłam że nie dam rady dłużej trzymać tego w tajemnicy bo to mnie niszczy od środka.
-Kochanie muszę ci o czymś powiedzieć- uniosłam podbródek zerkając na niego. Był taki spokojny i szczęśliwy. Na jego twarzy malował się jeden z jego czarujących uśmiechów.
-Tak słucham?
-Od razu przepraszam że nie powiedziałam ci tego wcześniej- Na te słowa chłopak znalazł się w pozycji siedzącej.- spokojnie, chciałam ci tylko powiedzieć że spotkałam się parę razy z Tonym.
Dostrzegłam w jego oczach złość i żal.
-Jak to spotkała się z tym dupkiem?
-Wiedziałam że tak zareagujesz dlatego nic ci nie mówiłam. Postanowiliśmy zostać znajomymi ponieważ on niema tu nikogo ale to nic poważnego – Pocałowałam go w usta, poczułam jak spada ze mnie ciężar, lecz zdawałam sobie sprawę że zielonooki nie odpuści.
-Po tym co ten gnojek ci zrobił chcesz utrzymywać z nim kontakt.- posłał mi piorunujące spojrzenie.
-Wiem ale on się zmienił naprawdę chcę dać mu szansę.- Przytuliłam się do niego lecz on szybko się odsunął.
-Ty chyba sobie żartujesz nie pozwolę na to żebyś się z nim spotykała.
-Harry nie możesz mi tego zabronić- posłałam mu groźne spojrzenie.
-Więc morze lepiej by było jeśli pójdziesz i przemyślisz to wszystko.
Moje serce stanęło teraz to przesadził, wygląda na to że nie ma do mnie zaufania. Postanowiłam że nie będę dłużej kontynuować tej rozmowy i zrobię to co powiedział. Przy drzwiach odwróciłam się w jego stronę.
-Wiesz jeśli w ten sposób stawiasz sprawę to może lepiej będzie jak się rozstaniemy. Nie będę z osobą która nie ma do mnie zaufania.
Byłam tak wściekła że z całych sił trzasnęłam drzwiami. Nie wiem kiedy znalazłam się w moim pokoju spojrzałam jeszcze w stronę okna z którego widziałam sypialnie chłopaka. Krew we mnie buzowała zaczęłam wyrzucać ciuch z szafek wszystko co wpadło mi w ręce lądowało na podłodze, nie oszczędziłam nawet wazonu który stał na stoliku. Może to nie miłość tylko zauroczenie, po prostu ton wszystko wydarzyło się zbyt szybko.

Od autorki 
Tak jak mówiłam zaszło parę zmian zaczęłam pisać również oczami Harrego. Mam nadzieję że się wam spodoba :) 
Chciałam również przeprosić za jakie kolwiek błędy ale jestem Dyslektyczką i nic na to nie poradzę :(
Nie wiem czy ktoś czyta jeszcze tego bloga ale jeśli tak to liczę na parę  słów, poniewąż to mnie motywuję do dalszgo pisania. 
Kocham was :3


środa, 2 października 2013

Rozdział Jedenasty

W pracy było takie zamieszanie że trochę zapomniałam o moich problemach. Odwiedziła nas mama Harrego od razu zobaczyła że coś nie gra.
-Emily jesteś smutna czy to z powodu wyjazdu chłopców?
-Troszkę tak ale jest coś jeszcze co mnie gnębi.
-A pewnie mówisz o tym artykule?
-A skąd pani wie że...
-Skąd wiem że to ty, spokojnie Harry mi powiedział.
-A już myślałam że rozpoznała mnie pani.
-Spokojnie, jeśli będziesz miała ochotę porozmawiać zapraszam na kawę a teraz nie będę ci przeszkadzać idę porozmawiać z Caroline.
-Dobrze do widzenia widzenia.
-Do zobaczenia Emily.
Zastanawiało mnie trochę czemu ona się tak o mnie troszczy i dlaczego Harry mówi jej o tym. Wiedziałam że łączy go niesamowita więź z mamą, więc nie zawracałam sobie tym głowy i zajęłam się pracą
Po pracy szybko poleciałam do domu się wykąpać. Gdy wyszłam z toalety Healy siedziała na moim łóżku czytając jakieś czasopismo. Zobaczyła stojące obok łóżka walizki, w tej chwili przypomniałam sobie że ona jutro wyjeżdża. Super teraz zostanę z tym wszystkim sama no może nie do końca bo mam jeszcze Perrie i Daniel. Nagle wstała z łóżka i ruszyła w stronę drzwi,krzyknęła tylko że idzie się odświeżyć. Sprawdziłam swój telefon miała z 12 nieodebranych połączeń w ty 10 od Harrego a 2 od Tonego. Było też 4 sms
,,Kochanie czemu nie odbierasz?”
,,Skarbie mam nadzieję że wszystko w porządku zadzwoń proszę :* ”
,,Jeśli nie możesz odebrać to chociaż wyślij mi smsa że żyjesz!''
,,Cześć masz czas może byśmy się spotkali? Tony”
Szybko wybrałam numer do mojego chłopaka
-Cześć kochanie przepraszam że nie odebrałam ale miałam wyłączone dźwięki a telefon był w torebce .
-No nareszcie już zaczynałem się bać.
-Oj nie przesadzaj, a jak tam podróż. Dojechaliście już?
-Tak właśnie meldujemy się w hotelu. Wiesz co bardzo za tobą tęsknie.
-Ja za tobą też. wiesz co muszę na razie kończyć ale zadzwonię później.
-Nie to ja zadzwonię kocham cię.
-Ja ciebie też.
Nie wiem co mnie podkusiło ale postanowiłam odpisać Tonemu. Chciał się spotkać żeby pogadać,na początku nie byłam przekonana żeby iść ale potem jednak się zdecydowałam. Umówiłam się z nim jutro po pracy. Przecież nie powinnam myśleć o nim tylko o Harrym ale coś w mojej głowie mówi mi żebym się z nim spotkała. Do mojego pokoju wpadła Healy jak zwykle bez pukania ale mogłam się tego po niej spodziewać. Zastanawiałam się czy powiedzieć jej o moim jutrzejszym spotkaniu ale za nim zdążyłam otworzyć usta ona już zaczęła mówić.
-Słuchaj muszę ci coś powiedzieć- Wykrzyczała podekscytowana.
-Co takiego.
-Jestem z Niallem.
-Co!? Czy ja dobrze słyszę? Ty go chyba za nim nie przepadasz jak dobrze pamiętam?- rzucając jej pytające spojrzenie.
-To nie tak na początku mnie irytował ale jak go bliżej poznałam to zakochałam się po uszy.
-Ok ale kiedy zdążyłaś się z nim bliżej poznać?
-Pamiętasz jak musiał wyjść no to wtedy spotkałam się właśnie z nim.
-Wiesz co i dopiero teraz mi o tym mówisz- mocno przytuliłam przyjaciółkę- życzę wam dużo szczęścia.
Healy zaproponowała mi wyjście na pożegnalnego drinka z dziewczynami. Wiedziałam że nie mam co się stawiać bo ona zawsze musi postawić na swoim więc szybko się przebrałam. Poszłyśmy w czwórkę do pobliskiego klubu. Było genialnie tańczyłyśmy, gadałyśmy i wygłupiałyśmy się jak zwykle. Dzięki temu zapomniałam o wszystkim do momentu kiedy spotkałam w klubie mojego byłego. Podszedł do mnie jak gdyby nigdy nic był taki pewny siebie moje serce zaczęło bić szybciej. Zastanawiałam się dlaczego przecież nic już do niego nie czuję, a może jednak nie to nie możliwe przecież kocham Harrego!!.
-Witaj Emily.
-Cześć. A co ty tutaj robisz?
-Mógł bym cię spytać o to samo- spokojnym głosem odpowiedział brunet, o niskim basowym głosie.
-Przyszłam na drinka z koleżankami- odpowiedziałam udając poważną.
-O bardzo chętnie poznał bym twoje znajome.-Chłopak posła mi szyderczy uśmiech.
- Przykro mi ale zaraz wychodzimy.
-A jak podoba ci się Londyn?
-Dziękuję nie narzekam- uśmiechnęłam się na samą myśl o zielonookim
-Mam nadzieję że nasze jutrzejsze spotkanie jest aktualne.
-Tak- odpowiedziałam od nie chcenia. Po czym pożegnałam się i ruszyłam do dziewczyn. W mojej głowie zapanował chaos,czułam że kiedy jestem koło Tonego moje serce przyspiesza i wracają wspomnienia. Chciałam już iść do domu, dziewczyny zresztą też. Nie powiedziałam im że spotkałam byłego nie miałam ochoty na kłótnię z przyjaciółką zwłaszcza że jutro wyjeżdża. Po powrocie do domu byłam zmęczona tym wszystkim więc od razu uciekłam do pokoju, ogarnęłam się i położyłam do łóżka. Mój telefon zaczął dzwonić spojrzałam na wyświetlacz był to Harry.
No tak w końcu obiecał że zadzwoni. Szybko nacisnęłam zieloną słuchawkę przykładając telefon do ucha.
-Tak słucham.
-Witaj aniołku co u ciebie słychać- jego melodyjny głosy był tak niewinny i jeszcze tak chrypka .Od razu poczułam się lepiej.
-Dobrze, tylko jestem trochę przygnębiona że Healy jutro wyjeżdża- odpowiedziałam cicho.
-Spokojnie na pewno nie długo nas odwiedzi albo może my ją.
Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Rozmawialiśmy chyba jeszcze z godzinę. Poinformowałam go że Healy i Niall są parą, okazało się że on już o tym wiedział ponieważ blondyn im o wszystkim opowiedział. Wspomniałam też o naszym dzisiejszym wyjściu do klubu pomijają fakt że spotkałam się z Tonym. Po zakończonej rozmowie wykonałam wieczorne czynności i poszłam spać.
Następnego dnia
Obudził mnie dźwięk budzika. Wcale nie miałam ochoty wstawać ale niestety musiałam iść do pracy zwlekłam się leniwie z łóżka i wolny krokiem ruszyłam do łazienki. Po drodze wzięłam czystą odzież. Po piętnastu minutach byłam gotowa, wzięłam telefon i zeszłam na dół zrobić sobie śniadanie i kawę. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu żeby zobaczyć godzinę, zauważyłam że dostałam wiadomość . Była ona oczywiście od Stylesa,
,,Good Morning piękna pamiętasz że chciałaś żebym był przy tobie rano < 3” Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Co za wariat ale za to właśnie go pokochałam, potrafi mnie zaskoczyć. Chłopak długo nie musiał czekać na moją odpowiedź. ,,Pamiętam, pamiętam i dziękuję :** ” Dzięki takim smsom czułam się tak jakby on był cały czas ze mną. Po śniadaniu udałam się do pracy, szybko zleciało. Pani Caroline powiedziała że bardzo dobrze sobie radzę. Bardzo ją lubiłam tak samo jak znajomych z pracy.
Szłam wolnym krokiem na umówione spotkanie wcale mi się nie spieszyło. Zatrzymałam się przez głowę przeszło mi żeby tam nie iść ale coś kazało mi iść dalej. Kiedy dotarłam na miejsce w moim ciele pojawiło się to uczucie z klubu serce zaczęło mi wali a wspomnienia powróciły te wszystkie wspaniałe chwile. Lecz w mojej pamięci wciąż tkwiła scena w której widzę Tonego całującego się z tą lafiryndą. Chłopak podszedł do mnie z delikatnym uśmiechem.
-Cześ Emi- powiedział po czym pocałował mnie w policzek, a ja zamiast się odsunąć stałam tam i pozwoliłam na to.
-Cześ-odpowiedziałam ledwo wyduszając z siebie te słowa.
-Morze się przejdziemy- zaproponował brunet, zgodziłam się i poszliśmy na miasto, nasza rozmowa na początku była strasznie sztywna. Tony zaczął mi tłumaczyć że chce zostać moim przyjacielem że wie jak bardzo mnie zranił i żałował tego. Z początku nie chciałam mu wierzyć, lecz po dłuższej rozmowie lekko się rozluźniłam i pomyślałam że może jednak zmądrzał, lecz nie byłam pewna czy z tego coś wyjdzie bo ciężko będzie zapomnieć o tym co mi zrobił. Chłopak opowiedział mi jak dostał tutaj pracę i że nie ma tutaj znajomych nie licząc mnie i jednego kolegi którego poznał wczoraj. Opowiedziałam mu o chłopakach i dziewczynach wspomniałam też że mam chłopaka na co on zareagował nie zbyt dobrze posmutniał a w jego głosie nie było już aż tak wiele optymizmu. Nie wiem o co mu chodziło przecież to on mnie zostawił więc miała prawo znaleźć sobie nowego chłopaka. Tony koniecznie chciał mnie odprowadzić do domu nie miała siły się kłócić więc zgodziłam się.
Usiadłam na swoim łóżku i zaczęłam rozmyślać czy to jest dobry pomysł żeby dale utrzymywać z nim kontakt. Zobaczymy z czasem co się wydarzy lecz najgorsze było to że nie wspomniałam Harremu o naszym spotkaniu. Bałam się mu o tym powiedzieć w prawdzie rzeczy nie wiem dlaczego, rozmyślałam dalej i nawet nie poczułam kiedy usnęłam.
Od autorki: Kochani przepraszam was bardzo że dopiero teraz dodaję nowy rozdział, oraz za to że jest taki krótki. Mam nadzieję że nadal wam się będzie podobało ^^