niedziela, 31 marca 2013

Rozdział Pierwszy

Był maj gdy postanowiłam odwiedzić swoją przyjaciółkę Healy która w dzieciństwie wyjechała z rodzicami do Berlina. Na początku pomyślałam zrobię jej niespodziankę a może jednak zadzwonię po dłuższym zastanowieniu postanowiłam zadzwonić do Healy. 
- Hejo maleńka mam dla ciebie niespodziankę 
- Jaką - spytała podekscytowana Healy 
- Przyjeżdżam do ciebie jutro- prawie wykrzyczała podekscytowana 
- Nie żartujesz sobie 
- Nie no co ty ta dawno się nie widziałyśmy, no dobra ja muszę kończyć do zobaczenia jutro.
- Super no to do jutra.
Zastanawiałam się co mam zabrać na te parę dni no ale w końcu mamy już maj słoneczko świeci więc wezmę trochę bluzek z krótkim rękawkiem i z dwie bluzy. Spakowałam potrzebę rzeczy umyłam się i poszłam spać. Następnego dnia rano wstałam szybko umyłam się i zjadłam szybo śniadanie.
- Spokojnie dziecko zdążysz- powiedziała mama
Ale ja byłam taka zamyślona że nie zwróciłam na nią uwagi, dopakowała swoją walizkę ubrałam się, pożegnałam z rodzicami i pobiegłam na dworzec gdy siedziałam już w pociągu postanowiłam że posłucham muzyki żeby się nie nudzić. co do muzyki słuchałam wszystkiego co mi w padło w ucho od reagge po pop. Droga minęła dziwnie szybo że aż zapomniałam zadzwonić do Healy żeby przyjechała na dworzec jak tylko wysiadłam z pociągu zadzwoniłam do niej, przyjechała w niecałe pół godziny. Postanowiłyśmy pójść coś zjeść gdy jadłyśmy posiłek zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim co wydarzyło się od naszego ostatniego spotkania po dłuższej rozmowie postanowiłyśmy pojechać do jej domu. Kiedy jechałyśmy tramwajem zobaczyłam pełno ludzi zbierających się pod jakimś klubem.
- Ej Healy co tu tylu ludzi się zbiera- spytałam zdziwiona
- To ty nie wiesz dziś jest koncert One Direction
-A kojarzę ten zespół nawet mam pare ich piosenek na mp3 
Kiedy dotarłyśmy już do domu wykąpałam się i rozpakowałam. Następnie zeszłyśmy do rodziców Healy, jak zwykle wypytywali mnie o wszystko jak tam w domu jak rodzice co teraz zamierzam po skończeniu liceum. A ja marzyłam o spacerze i odpoczynku. Nagle usłyszłam głos mojej przyjaciółki dajcie jej już spokój. odetchnęłam z ulgą kiedy usłyszałam te słowa, Healy znała mnie na wylot wiedziała kiedy coś mnie deneruję albo kiedy potrzebuję spokoju. To nie to że nie lubię rodziców Healy ale po prostu tego dnia chciałam trochę odpocząć i nie myśleć o moim były z którym zerwałam nie cały tydzień temu zdałam sobie sprawę że to nie takie proste zapomnieć o kimś kto znaczył dla mnie tak wiele, moja przyjaciółka wiedziała co poprawi mi humor i zaproponowała mi spacer. Czasami zastanawiam się jak ona to robi czyta mi w myślach czy co. Gdy szłyśmy ulicą i rozmawiałyśmy jak zwykle o jakiś głupotach, zdałyśmy sobie sprawę że już jest bardzo późno. stanęłyśmy na chodniku.
- To co robimy, wracamy do domu czy jeszcze gdzieś idziemy- spytała się Healy 
- Możemy już powoli wra... - Nie zdążyłam dokończyć gdy poczułam uderzenie drzwiami w plecy 
Upadłam na ziemię w głowie mi się zakręciło. Moja przyjaciółka pochyliła się nade mną pytając czy nic mi nie jest, za jej plecami stało pięciu chłopaków, rozmawiali pomiędzy sobą dość głośno więc wszystko słyszałam.
- Harry co ty zrobiłeś - powiedział jeden 
-Ale ja nie chciałem skąd mogłem wiedzieć że za tymi drzwiami ktoś będzie- odpowiedział zdenerwowany chłopak. 
Nagle chłopcy się nade mną pochylili i zaczęli pytać jeden przez drugiego czy nic mi nie jest, widziałam w ich oczach przerażenie, kiedy Healy pomogła mi wstać spojrzałm na chłopców i wiedziałam że skądś ich kojarzę. To chyba zespół One Direction.
-Nie nic mi nie jest oprócz tego że trochę boli mnie głowa 
-Może zabierzemy cię do szpitala- powiedział roztrzęsiony blondyn
-Nie naprawdę nie trzeba- uśmiechnęłam się 
-Jesteś pewna Emily że nie potrzebujesz pomocy lekarza- spytała moja przyjaciółka 
-Nie - tym razem odpowiedziałam z lekko podniesionym głosem 
-No dobra ale muszę ci wynagrodzić ten wypadek- powiedział Harry jak dobrze zapamiętałam 
- Ok niech ci będzie ale już nie dziś, teraz mam ochotę się położyć 
- Dobrze to może my was podwieziemy 
Zgodziłyśmy się ponieważ miałyśmy kawałek drogi do domu, podczas drogi poznałyśmy imiona wszystkich chłopaków, kiedy rozmawialiśmy podczas powrotu do domu zdałam sobie sprawę że oni są bardzo skromni i mili jak na gwiazdy. gdy dojechaliśmy do domu dałam Harremu mój numer telefonu. W sumie nie miałam ochoty na żadne randki po moim rozstaniu, ale jak to powiedział Harry to nie randka tylko odkupienie winy. Pomyślałam niech mu będzie wydawał się naprawdę miłym chłopakiem. Kiedy leżałyśmy już w łóżkach spytałam się co myśli o chłopakach a ona 
- są bardzo mili no i przystojni- popatrzyła na mnie z zaciekawieniem
-Och mówiłam ci że nie mam ochoty na żadne randki nawet nie próbuj mnie z żadnym z nich swatać - powiedziałam podirytowana 
- Ej no uspokój się przecież ja nic nie mówię- spojrzała na mnie swoim czarującym uśmiechem i posłała buziaka 
Pogadałyśmy jeszcze trochę i poszłyśmy spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz